Wpisy z tagiem: patchwork
czwartek, 04 sierpnia 2011
Skończyłam w ostatnim tygodniu dzieciową kołderkę, ostatecznie wygląda tak: The final version of my sons' quilt:
Zdaję sobie sprawę, że kolory są, hmmm, alternatywne i niekoniecznie do zaakceptowania w eleganckich wnętrzach, ale właściciel kołderki jest raczej młodym kawalerem, a zamierzenie było takie, żeby było to coś do opowiadania- każdy blok może być pretekstem do jakiejś historii albo służyć do zabawy w znajdowanie szczegółów. Parę szczegółów technicznych, o ile kogoś interesują: Tkaniny są z różnych źródeł- z 2 polskich sklepów internetowych, od Krysi T., z Ikei (to i owo było prześcieradłem) i nawet są jakieś kawałki, które kiedyś były koszulami ze szmateksu, jednym słowem wszystko się nada ;) Duże motywy to ręcznie przyszyte aplikacje z ciętym brzegiem, uprzednio zamocowane za pomocą dwustronnej flizeliny. Jak na razie nie zauważyłam, żeby się coś złego z nimi działo. W środku siedzi bawełniana ocieplina, świetna w pikowaniu, polecam z czystym sumieniem :) Pikowanie zrobiłam na maszynie gł. lotem trzmiela, chociaż zdarzają się wyjątki ;) Lamówkę zrobiłam techniką double fold binding- też polecam, robi się szybko, zużywa stosunkowo mało tkaniny, w zasadzie nie ma prawa nie wyjść. Do spodu oczywiście przyszyłam lamówkę ręcznie (chociaż niektórzy robią to maszynowo)- przydaje się naparstek ;) Całość ma 95x95cm.
My son is rather small so I used bright, children's colors and tried to make it a pretext to tell stories or play finding things. I used fabrics from many sources, even some Ikea and second-hand cloths. There's cotton batting inside, the binding is double fold binding- I really enjoyed this- it's easy and fast to make. The whole quilt is 95x95cm (a little over 1x1 yard).
wtorek, 19 lipca 2011
Czegóż to ja dziś nie robiłam... Ok, porządków nie robiłam i nie byłam w pracy, przyznaję się bez bicia ;) Za to byłam na wystawie makatek. Tak tak, naprawdę ;) I wcale nie w Warszawie, nie w Łodzi, nie w (wpisz dowolne duże polskie miasto). Byłam na bardzo, bardzo fajnej wystawie w Wołominie. Pamiętacie zagadkę? Znalazłam jej siostrę :)
Ten motyw bardzo mi się spodobał, zwróćcie uwagę, jak dużo pracy wymagał. Makatka wstrząsająca ;) makatka plotkarska Makatka do zasłaniania ręczników
A ponieważ wprosiłam się też do magazynu, znalazłam tam “zbiory” dla zainteresowanych zupełnie innym tematem ;)
Wystawę można oglądać w Galerii przy Fabryczce do końca sierpnia wstęp co łaska Do wystawy dołączono bardzo ładnie wydany katalog, warto o niego zapytać. strona galerii
i to:
i jeszcze skonczyłam pikować kołderkę Edka:
Chyba musicie sobie wyobrazić, że jest wypikowana, o północy kiepsko się robi zdjęcia. Lubię mieć wolny poniedziałek :)
środa, 25 maja 2011
Robię się nudna, wiem ;) Tak naprawdę mam jeszcze nieobfotografowany jeden krzyżykowy drobiazg i jeszcze jeden kończę, ale dziś ciąg dalszy szycia. Tym zajmowałam się w piątek: Tzn. złożyłam kanapkę i sfastrygowałam całość, czas na pikowanie. Oczywiście wierzchem zajmowałam się przez ostatnie miesiące, nie żebym była taka szybka ;) Pierwszy raz robiłam to w cywilizowany sposób na podłodze, wcześniej nie dysponowałam podłogą bez wykładziny. Bardzo mi się taka metoda podoba. Muszę pochwalić niedawny zakup, tzn. bawełnianą ocieplinę od Robina: nic się nie ślizga, nie przesuwa, po złożeniu całości tkaniny trzymają się tej ociepliny i wcale nie mają ochoty się przemieszczać, po prostu rewelacja :) Odpowiedź na pytanie Yenulki: przyklejenie spodu do podłogi nie przeszkadza, bez problemu mogłam podnieść kanapkę na tyle, żeby przesunąć pod nią igłę. Myślę, że ocieplina też tutaj swoje robi, spód od niej nie odpada. Więcej o kołderce napiszę, jak już będzie w całości.
This is what I made on Friday. I assembled the quilt sandwich, it's now ready to quilt. It was the first time when I could do this normally on the floor, I didn't have floor without carpetting before. I must say I really like the method. It was also the first time I used cotton batting, it was unavailable in Poland before. I like the way it works, that it "catches" fabric and nothing moves.
A to zmajstrowałam w niedzielę: Z woreczkiem była taka historia: mój syn zażyczył sobie materiał "w dziewczynki" (tzn. wiedziałam, że przeglądanie nowości w sklepach ze szmatami jest groźne dla mojego portfela, ale nie przypuszczałam, że robienie tego z dzieckiem lat dwa i pół zmusi mnie do zrobienia zakupów już ;) ). "Dziewczynki" zostały zakupione, potem musiałam w kółko odpowiadać na pytanie "gdzie dziewczynki", potem przeszłam etap myślenia, co z tego właściwie uszyć, a po drodze musiałam jeszcze dobrać jakieś sensowne tkaniny, co się okazało najtrudniejsze, bo niekoniecznie jest to mój zestaw kolorystyczny. W każdym razie efekt jest całkiem zadowalający, młodzieży się podoba ;) Dziewczynek mam jeszcze trochę, trzeba będzie podjąć wyzwanie ;)
And this is what I made on Sunday. My son (2,5 years old) was watching new fabrics at shop with me and wanted "girls", so I had to buy some fabrics earlier than I planned ;) These are not really "my" colours, and I had a little problem to choose something matching and then another problem what to sew ;) Anyway, the final effect isn't bad ;) I have some more "girls" and it's going to be a challenge :)
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Jak już mówiłam, robię porządki. Poprzedni wpis pisał się dość długo, więc w planach był już kolejny, bo tymczasem Julianna wstrzeliła się idealnie z pomysłem na wspólne porządkowanie. Ponieważ już i tak zaczęłam, z przyjemnością się przyłączam ;) Poniżej to, co już mniej więcej za mną, czyli tkaniny, które widziały wodę i żelazko. Pewnie będę je jeszcze jakoś porządnie układać, ale generalnie są uprasowane, zajmują stosunkowo niewiele miejsca i nadają się do użytku.
A tak wygląda to, co przede mną: duże kawałki
małe kawałki
i różne takie miejsca na biblioteczce, które się wymieszały z rzeczami dzieciowymi i innym dobrem:
Oczywiście to nie jest wszystko, co mam w swoich zbiorach, ale powiedzmy, że jest to najbardziej kłopotliwa część ;) Tak czy inaczej plan na najbliższe tygodnie jest taki, żeby się tego bałaganu pozbyć, tym bardziej, że trzeba zrobić miejsce na zabawki męża ;) Trzymajcie kciuki ;)
sobota, 15 stycznia 2011
Mam problem ze zrobieniem przyzwoitych zdjęć w tych ciemnościach, więc jeszcze przez chwilę się wstrzymam z pokazaniem, co skończyłam. W każdym razie nowy rok zaczęłam od porządków i po trochu ogarniam moje zbiory tkaninowe. Staram się wszystkie nowo kupione tkaniny dekatyzować od razu, ale mam pewną ilość zbiorów starszych (dzięki Krysiu!) no i jeszcze trochę dużych płacht, których nie chciało mi się obrobić wcześniej. Tak więc ostatnio głównie moczę i prasuję. Szyję w pociągu (o ile da się wsiąść do środka :} ). Zatem tak sobie prasuję i prasuję i pomyślałam, że przy okazji naskrobię co nieco o kupowaniu tkanin na patchworki. W zasadzie wszystko, co spotkacie opisane jako tkanina na patchwork, to bawełna. Oczywiście jeśli ktoś się uprze, może użyć innych tkanin, a w CQ jest to nawet naturalne, ale ograniczmy się tu do typowych tkanin patchworkowych. Większość takich tkanin ma szerokość ok. 110 cm, czyli mniejszą niż standardowe polskie materiały np. na ubrania. Trzeba to brać pod uwagę, jeśli zamierzacie robić jakiś większy projekt, zwłaszcza nie z kawałków. Na polskim rynku najczęściej spotkacie się z możliwością kupienia takiej tkaniny na metry, a w praktyce na centymetry- bo zwykle można kupić już pasek 5-10 cm. Ponieważ ceny nie są niskie, daje to możliwość dobrania kilku różnych tkanin bez wydawania całej pensji. W końcu nie zawsze potrzeba kilku metrów na raz. To też niezłe rozwiązanie dla kolekcjonerek ;), ale trzeba pamiętać, że zdarzają się paski przycięte trochę krzywo, więc jeśli planujecie coś, do czego potrzebna jest konkretna ilość tkaniny- kupcie odrobinę więcej. Ja osobiście preferuję kupowanie fat quarters, czyli tłustych ćwiartek. Nazwa FQ wzięła się z tego, że jest to 1/4 jarda tkaniny (1yd=ok 91cm), ale ucięta nie jako pasek, a jako prawie- kwadrat, czyli tniemy z beli 1yd, a następnie dzielimy go na pół i powstałe połówki na pół w poprzek. Dzięki temu uzyskuje się prostokąt mniej więcej 55x45 cm. U nas spotkacie się z tym, że jako FQ sprzedaje się 1/4m, czyli 50x55cm. W sumie to lepiej ;) W każdym razie warto patrzeć na opisy w sklepie. FQ jak dla mnie są wygodniejsze, więcej można z nich wyciąć, zwłaszcza jeśli zamierza się szyć coś z niekoniecznie małych skrawków. FQ sprawdzi się też przy tkaninach z dużym wzorem- w takim przypadku ucięcie paska 25x110 może skutkować tym, że otrzymamy smętne kawałki motywów, a nie zawsze o to chodzi. Czasem pojawiają się tzw. panele. Panel to odcinek tkaniny z nadrukowanymi dość dużymi obrazkami, które można wyciąć i wykorzystać jako elementy własnych prac. Jak to wygląda, możecie zobaczyć np. tu i tu. Panel w zasadzie trzeba kupić w całości, inaczej nie ma sensu :) Oznacza to niestety, że wydatek będzie spory, bo zwykle jest to 40-60cm. Poza tymi typami spotkacie się (chociaż raczej nie w polskich sklepach, ale czasem coś bywa) z tzw. precuts, czyli gotowymi zestawami tkanin przyciętych na określony wymiar, zazwyczaj pochodzącymi z jednej kolekcji. Kawałki zwykle są stosunkowo niewielkie, w sam raz nadające się do tego, żeby od razu z nich coś szyć, ew. podzielić na jeszcze drobniejsze części ;) Jak takie zestawy mogą wyglądać, zobaczycie tu. Zwróćcie uwagę, że miewają całkem smaczne nazwy i faktycznie czasem wyglądają jak smakowite desery :) Na razie tyle, a ja zabieram się za ciąg dalszy porządków :)
czwartek, 28 października 2010
Zupełnie przypadkiem trafiłam na hurtową ilość wpisów o lamowaniu kołderek, a że jest to zazwyczaj wiedza tajemna, wrzucam wszystkie ku pamięci :) Obia kursy po polsku, z patchworkowego bloga :) I jeszcze ciekawostki po angielsku:
sobota, 25 września 2010
W ramach inspiracji zajrzyjcie na bloga Redwork in Germany, gdzie jest pokazana wielkiej urody kołderka, którą autorka bloga widziała na European Patchwork Meeting 2010. Kołderka zdobyła również pierwszą nagrodę na wystawie w Tokio. Szczegóły na tej stronie: http://redwork-in-germany.blogspot.com/2010/09/my-new-favorite-red-white.html Na stronach EPM możecie zobaczyć galerie z poprzednich spotkań- również warto :)
piątek, 06 sierpnia 2010
Jak widać, jestem mocno monotematyczna ostatnio ;) Zajrzyjcie koniecznie na bloga http://kellyrachel.com/blog/ , autorka publikuje szyciowe tutoriale. Mnie urzekła seria instrukcji jak uszyć komplet patchworkowa torba+ pasujące do niej akcesoria. Wszystkie opisy są uzupełnione świetnymi zdjęciami, tkaniny do projektu dobrane perfekcyjnie, aż się chce spróbować samemu :) Instrukcje nie są skomplikowane, początkujący też znajdą coś dla siebie :)
niedziela, 30 maja 2010
Nie zamierzam się wdawać w dyskusje o wyższości prac wykonanych ręcznie nad tymi zrobionymi z pomocą maszyny i odwrotnie. Chcę za to pokazać, że można na maszynie uszyć zupełnie niezwykłe rzeczy i można też im "pomóc" dodając to i owo ręcznie :) Efekt- oszałamiający- zobaczcie sami :)
wtorek, 06 lutego 2007
Podrzucam na dziś link z kursem robienia patchworkowych bloków w nieregularną kratkę. Kurs zrobiła Emy z bloga Cramzy i możecie go znaleźć w tym miejscu. Fajna i pomysłowa rzecz.
środa, 23 marca 2005
Czemu nie zrobić świątecznego patchworku: http://bpc.presbychurch.org/bpc11_08.htm http://www.heartfeltfinds.com/images/got%20eggs%20small.jpg http://www.quilta.com/easter.html http://www.wondercutruler.com/bunnies.JPG http://www.americanafghans.com/images/660m.jpg Albo patchworkowych pisanek: |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
*****
kontakt
Tu zaglądam
Wielkanoc
Wnętrza
Tagi
***
![]()
|