Sztuka plątania nitek

Wpisy z tagiem: porządki

poniedziałek, 21 lutego 2011

ale obiecuję, że będę też pisywać na inne tematy :)

Uporałam się z moją półką z dużymi kuponami tkanin. Teraz wygląda tak:

I finished organizing some of my fabrics. That's how it looks now:

uporządkowane tkaniny na półce

Nad tkaninami jest jeszcze pudełko. Kiedyś była w nim herbata.

There's a box over fabrics.

pudełko na drobiazgi szyciowe

Wygląda kusząco, zwłaszcza kiedy się je zdejmie:

Nice picture, don't you think?

pudełko na drobiazgi szyciowe

A w srodku...

Once it contained tea, and now...

pudełko na drobiazgi szyciowe

jak widać, cały miszmasz okołomaszynowy, czyli nici (w pudełku po dziecięcych bucikach), stopki i igły, które się nie mieszczą w maszynie (dla odmiany w pudełku po czekoladkach), jakieś większe części do maszyny, które trudno jest gdziekolwiek upchnąć i instrukcje, których na zdjęciu nie widać, bo zazwyczaj leżą na samej górze. Na co dzień nikt się nie domyśla, jakie skarby są w środku ;)

As you can see, there's all that sewing machine stash that I couldn't put in a machine container: threads, feet, needles, accessories and instructions. Everything in place and really nice looking when closed :)

Pochwalę też wynalazek, którego używam od pewnego czasu, czyli płachtę do utrzymywania kawałków patchworka w jednym miejscu. Nie mam w tym momencie sensownego zdjęcia, ale jest to takie coś. Wygląda to-to jak biała nieszczególnie interesująca tkanina, do której jest dołączony podobnej wielkości arkusz woskowanego papieru. Na tkaninie układa się kawałki właśnie szytego patchworka, nie trzeba przypinać, tkaniny same się "przyklejają" do powierzchni maty. Na to kładzie się papier, składa w kostkę i upycha w dowolnym miejscu. A kiedy potrzeba, wyciąga się, rozkłada i nasze kawałki wciąż są we właściwych miejscach. Świetne, kiedy już się obmysliło ten idealny układ, a nie za bardzo można zostawić rozłożoną robotę na wierzchu. Taką matę można sobie oczywiście powiesić na ścianie i urządzić design wall, ale po pierwsze, trzeba by mieć sporą pustą ścianę, po drugie w przypadku posiadania takiego dziecka jak moje jakakolwiek design wall nie wchodzi w grę (chyba że się ma ochotę na szczególnie szalony design).

Jedyną wadą tego rozwiązania jest to, że papier pewnie w końcu się zużyje i będę musiała wymyślić coś w zamian, ale na razie jestem całkiem zadowolona :)

 

ps. gdyby ktoś miał ochotę się pobawić w związku z porządkami, niech zajrzy tu.

 

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Jej. No więc na początku chciałam powiedzieć, że niezmiernie mi miło, bo nigdy wcześniej nic nie wygrałam w żadnej blogowej zabawie. Pamiętacie mój bałagan? Julka z Projektowni Jednoiglec postanowiła podzielić się ze mną cząstką swoich zbiorów. Bardzo, bardzo dziękuję :)

A teraz do rzeczy.

Porządki się robią. Trochę to trwa, bo postanowiłam rozprawić się z najbardziej kłopotliwą częścią, czyli dużymi kuponami. Tak naprawdę prasowanie ćwiartek nie jest problemem, trudne jest opanowanie tkanin kupowanych na metry, uprasowanie ich to naprawdę dużo pracy. Największe kupony i te, które były pokryte wyraźną apreturą, wrzuciłam przed prasowaniem na szybkie pranie do pralki, mniejsze tylko namaczałam. To ważne, zwłaszcza przy tkaninach, które mają duże szanse się skurczyć. Trzeba się z kurczeniem uporać przed szyciem, chyba że ktoś lubi niespodzianki :) Ponieważ większość moich dużych kuponów tkanin pochodzi z Ikei, a na metkach zazwyczaj znajduję informację "kurczenie 4%", to namoczenie/ pranie i prasowanie gorącym żelazkiem jest nieuniknione. Na szczęście pranie w pralce takim dużym kawałkom wiele nie szkodzi. Tkanin typowo patchworkowych w ćwiartkach raczej nie odważyłabym się tak potraktować.

Tak to teraz wygląda:

ułożone tkaniny (duże kupony)

 

Oczywiście nadal przede mną spory zbiór, ale przynajmniej część już mam za sobą :)

Jak będzie wyglądał dalszy ciąg porządków?

  • Nadal będę zerkać, co planuje Jednoiglec :)
  • Raczej nie rozważam pozbywania się tkanin, chociaż kto wie... Być może pozbędę się nadmiaru, kiedy dojdę, ile czego mam :) Poza tym ogarniam też inne robótkowe zasoby, muszę zrobić przegląd wszystkiego ;)
  • Na razie planuję usunąć problem z biblioteczki, po części dlatego, że go widać ;)- jednym słowem przede mną reszta dużych kuponów. Co do reszty, to ćwiartek przede mną już niewiele, za to muszę uporzadkować pojemnik z drobiazgiem.
  • Co do klucza, to myślę, że dotychczasowa metoda nie była zła, trzeba ją tylko dopracować. Czyli: duże kawałki pozostaną na biblioteczce, raz dlatego, że nie mam na nie miejsca gdzie indziej, a dwa- bo nie straszą. No i mój syn jakoś się nimi nie interesuje. Ćwiartki i byty ćwiartkopodobne zostaną w pojemnikach ukryte głęboko w szafie. To z tego względu, że mały Ede wie, co dobre, i najchętniej bawiłby się tymi najdroższymi ;) Niestety potem niewiele z nich zostaje ;) Rozważam wykorzystanie niższych pojemników i takie ułożenie tkanin, żeby był do każdej łatwy dostęp.Sortowanie po kolorze. Drobiazg zostanie popakowany w małe torebki: oddzielnie kwadraciki, paski itd., a reszta pewnie też wg. kolorów.
  • Już myślę, na co wykorzystać część moich zbiorów i co ciekawsze pomysły zapisuję, żeby nie zaginęły :)

 

A poza tym pozbywam się innych zalegających rzeczy i niedokończonych prac. W tym tygodniu skończyłam cytrynki z pachnącego zestawu DMC:

haftowane cytrynki- pachnąca mulina

 

i uszyłam wierzch poduszki- to tak w ramach pozbywania się nadmiaru tkanin:

wierzch poduszki dla Edka

W najbliższych planach jest spód i ciąg dalszy kołderki, która się robi i skończyć nie może ;)

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Jak już mówiłam, robię porządki. Poprzedni wpis pisał się dość długo, więc w planach był już kolejny, bo tymczasem Julianna wstrzeliła się idealnie z pomysłem na wspólne porządkowanie. Ponieważ już i tak zaczęłam, z przyjemnością się przyłączam ;)

Poniżej to, co już mniej więcej za mną, czyli tkaniny, które widziały wodę i żelazko. Pewnie będę je jeszcze jakoś porządnie układać, ale generalnie są uprasowane, zajmują stosunkowo niewiele miejsca i nadają się do użytku.

uprasowane tkaniny patchorkowe

 

A tak wygląda to, co przede mną:

duże kawałki

tkaniny patchworkowe czekające na prasowanie

małe kawałki

małe kawałki tkanin do prasowania

 

i różne takie miejsca na biblioteczce, które się wymieszały z rzeczami dzieciowymi i innym dobrem:

tkaniny na biblioteczce

tkaniny na biblioteczce

Oczywiście to nie jest wszystko, co mam w swoich zbiorach, ale powiedzmy, że jest to najbardziej kłopotliwa część ;) Tak czy inaczej plan na najbliższe tygodnie jest taki, żeby się tego bałaganu pozbyć, tym bardziej, że trzeba zrobić miejsce na zabawki męża ;) Trzymajcie kciuki ;)

***