Sztuka plątania nitek
***

Wpisy z tagiem: robótki na drutach

wtorek, 22 marca 2011

Tak tak, niepomna doświadczeń, z nadzieją, że coś się jednak zmieni , wybrałam się na wystawę haftu organizowaną przez DMC, Galplast i pomniejsze firmy. Gdyby ktoś się jednak miał zamiar wybrać, to było tak:

Tradycyjnie było pokazanych trochę obrazków, stosunkowo niedużo jak na możliwości DMC. Część obrazków była wykonana wg. wzorów z książki Fleurs au point de croix Thei Gouverneur. Obrazki naprawdę ładne, wzory są dopracowane i dają fajne efekty, tak więc jeśli ktoś szuka motywów kwiatowych, to moim zdaniem bardziej opłaca się kupić taką książkę niż zestaw do haftu- cena podobna, a ile więcej możliwości :) Nie było to jednak nic super odkrywczego, raczej standard jeśli chodzi o autorkę.

Z katalogu było tradycyjnie trochę motywów dziecięcych, ale królowały wzorniki, tradycyjne z alfabetem i zestawy tematycznych obrazków (nie tylko motywy kuchenne). Odniosłam wrażenie, że spora część obrazków była już u nas pokazywana nie raz, tak naprawdę nie było zbyt wiele nowości, za to zaprezentowano np. obrazki haftowane muliną lnianą z serii, która raczej nie jest już u nas dostepna.

Było trochę haftu płaskiego/ kolorowego: wzorniki z alfabetem, a jakże :) i jeden "ogródek"- z tych już kiedyś pokazywanych. Zestawy ogródkowe można było kupić. I tu niespodzianka: wg. Ann Margaret w tych zestawach jest i mulina cieniowana i satine, cały wybór. Tymczasem w zestawach, które oglądałam była niestety tylko standardowa mulina bawełniana (pani w stoisku była mocno zdziwiona moim pytaniem), prezentowany obrazek też wyglądał na wyszyty w całości bawełną. Nie wiem- coś się zmieniło, czy to tylko nasz rynek jest jakoś pokrzywdzony? Nie zdecydowałam się na zakup, ale o tym dalej.

Nie zauważyłam wśród gotowych prac nic z nowości na haft płaski, mimo że w katalogu są.

Zabrakło w tym roku zupełnie projektów z nowymi pomysłami, zwykle była jakaś wybrana technika inna niż krzyżyki, w której były ciekawe prace. Haft płaski był już wcześniej i aż się prosiło o pokazanie czegoś nowego.

Z innych rzeczy było kilka obrazków Orchidei i tu miłe zaskoczenie, dwa naprawdę mi się podobały, nie były toporne. Oby tak dalej.

Pokazano trochę prac z filcu, głównie kwiatki, a z rzeczy ciekawych szale i jak dla mnie były to najciekawsze prace z całej wystawy. Oprócz tego kilka swetrów z włóczek Bergere de France i nie wiem- może ja jestem już zmanierowana przez Szarotkowo- ale wszystkie te swetry jakieś takie nie bardzo, w stylu wora albo babciowym. Naprawdę nie można choć trochę się postarać? Dużo by pewnie dało pokazanie takich prac na manekinach, przypięte do tablic były raczej bezkształtną masą. Mnie w każdym razie do zakupu włóczki nie zachęciły.

Co do części zakupowej: zaczęłam się zastanawiać, co takiego jest w Polakach, że nie chcą zarabiać pieniędzy. Stoisko DMC było obsługiwane przez sklep nadodatek.pl, który nie pofatygował się nawet z przywiezieniem nici i tkanin. Można było kupic gotowe zestawy, kawałki aidy drukowanej we wzorki, ale wyłącznie w tonacji wściekle różowej (a przecież DMC ma dużo większą i ciekawszą ofertę) i kilka książek (no i jakieś gadżety, ale to ominęłam). Jak pisałam wcześniej, nie zdecydowałam się na zakup zestawu z ogródkiem, bo zależało mi na eksperymencie z różnymi nićmi, a tu z eksperymentu nici :) Uznałam, że lepiej będzie pokombinować samemu :) Były też malutkie zestawy do haftu płaskiego, wzory w sumie przyjemne, ale rozmiar 10x10 cm skutecznie mnie zniechęcił. Haft na tak maleńkim skrawku tkaniny nie należy do przyjemności, a przecież potem trzeba z nim jeszcze coś zrobić. Chyba jednak wolę wzory, które daje się nanieść na dowolnie wybraną rzecz.

Kupiłam jeden mocno już historyczny zestaw krzyżykowy i, szczerze mówiąc, mocno się zdziwiłam, bo wzór jest czarno-biały na tak cienkim papierze, że wychodzi na to, ze wydruk ze skanu będzie miał dłuższy żywot. Echhh...

Było mikrostoisko Galplastu, który tym razem intensywnie promował filcowanie igłą, tylko chyba nie przewidział, że ludzie będą chcieli kupić narzędzia do tej techniki. Ostatnie pióro do filcowania sprzedało się około południa i widziałam kilka mocno zawiedzionych pań. Tradycyjnie Galplast nie próbował sprzedać żadnych innych akcesoriów, postawił smutny mały stojaczek z gadżetami Clovera i chyba liczył na to, że nikt się nie zainteresuje. Oczywiście teoretycznie ja w Warszawie mogę coś z tego upolować, ale część odwiedzających była z daleka i nie ma takich możliwości. Tłumaczenie wszystkim, że "można zamówić w internecie" wydało się mocno nietrafione na wystawie, gdzie spora grupa odwiedzających nie wyglądała na odwiedzające internet... Szkoda, bo Clover ma świetne narzędzia, które można by było i pokazać, i sprzedać, i przy okazji zdobyć wierne klientki.

Pojawiła się też firma (bez nazwy- bo się nie pochwalili), która pokazywała rozmaite francuskie książki z wzorami do haftu. Ceny takie sobie, od biedy da się przeżyć. Ale cóż z tego, kiedy tych książek nie dało się na miejscu kupić. Można było zamówić i czekać na przesyłkę w wersji za pobraniem. Jeśli o mnie chodzi, nie znalazłam wśród tych pozycji żadnej, którą chciałabym koniecznie mieć. Gdyby była możliwość zakupu na miejscu, zapewne coś bym wybrała, ale wizja spędzenia upiornej godziny na poczcie przypomniała mi, że istnieje amazon i długa lista książkowych marzeń :)

Ogólnie rzecz biorąc niewiele było w tej wystawie ze święta, za to sporo bylejakości. Rozumiem, że kryzys, ale żeby aż tak? Zabrakło promocji (ludzie  z ulicy nie mieli nawet szans trafić na tę wystawę- w żaden sposób nie była zareklamowana), troszkę chyba zmysłu biznesowego (bo przecież to nadzwyczajne, że ktoś może chcieć coś kupić) i generalnie pomysłu na całość. Miejmy (mimo wszystko) nadzieję, że kiedyś jednak będzie lepiej...

Na pocieszenie- parę zdjęć:

wzornik kuchenny (chyba nowość)- skąd my to znamy?

 

Wzornik zrobiony haftem płaskim

 

obrazek Orchidei- w sumie miłe zaskoczenie

 

szal z filcowym motywem- mnie się podoba :)

 

samotny ogródek:

 

swetry....

 

update:

widać w relacjach, że w Łodzi było pokazanych więcej obrazków niż w Warszawie:

http://mieekkiekaapciee.blox.pl/2011/03/Dni-Kraftu-2011-Haft-Uzytkowy.html

http://modliszkowatworczosc.blogspot.com/2011/03/duzo-zdjec-czesc-i.html

Szkoda, że do nas nie dojechały.

A tu jeszcze jedna recenzja z Warszawy:

http://haft.blox.pl/2011/03/Wystawa-haftow-w-Warszawie.html