Sztuka plątania nitek

Wpisy z tagiem: pikowanie

poniedziałek, 20 czerwca 2011

W zeszłym roku odwiedzał nas przez całe lato kot, mieliśmy dla niego zawsze jakiś koci posiłek i generalnie nikomu nie przeszkadzał. W zasadzie byłam gotowa go przygarnąć na zimę, ale najwyraźniej jego właściciele (a raczej gospodarze) wrócili z wojaży, bo pod jesień kot sobie poszedł. Zatem na razie nie mam kota (przynajmniej takiego żywego, bo innego pewnie mam ;) ), ale w ogóle koty lubię i nawet przez lata nabyłam w tej kwestii pewnego doświadczenia.

Kiedy zobaczyłam ten wzór, po prostu musiałam go wyszyć:

obrazek z haftem krzyżykowym i koralikami- kot

Szybka robota dla oderwania się od UFO ;)

Kot ma jeszcze rodzeństwo w postaci ptaszka, ale muszę go uprać przed pokazaniem ;)

A ponieważ wyjeżdżam na parę dni i raczej nie będę w sieci, zdaję szybką relację z postępów kołderkowych :)

pikowanie

pikowanie

Mam już wypikowane cztery bloki, przede mną jeszcze dwanaście :)

wtorek, 14 czerwca 2011

... które obchodzę... w pracy, tradycyjnie ;) Nie ma to jak być adminem :)

Ale jako że nic się nie dzieje, poświęciłam trochę czasu na pikowanie zaległej kołderki i muszę powiedzieć, że ostatnie (tzn. z ostatniego roku, nie żebym co chwila coś kupowała) zakupy maszynowo- ocieplinowe naprawdę czynią różnicę :)

A zatem:

  • krocząca stopka ze sprężynką to zupełnie co innego niż stopka z "wichajstrem", którą miałam do starej maszyny. Pracuje o wiele ciszej i wydaje mi się, że płynniej.
  • nie ma to jak opuszczane ząbki w maszynie. W moim pierwszym Łuczniku (z wczesnych lat 80) miałam opuszczane ząbki, a w drugim uszczęśliwiono mnie na siłę płytką zasłaniającą transporter. To, co myslę o takim rozwiązaniu, nie nadaje się do zacytowania. Janomka ząbki opuszczane ma i wreszcie nie muszę się z tym wynalazkiem użerać.
  • uwielbiam, po prostu uwielbiam dodatkowy stolik do maszyny. W dawnych czasach, gdy wszystko trzeba było jakoś obchodzić, dziewczyny radziły obkładać maszynę dookoła grubymi książkami, żeby powiększyć pole pracy. Przy pikowaniu większych rzeczy faktycznie ciężko się pracuje, kiedy nie ma dodatkowego podparcia dla kołderki. Wyciągnęłam zatem stolik, przyczepiłam mu wreszcie nóżki, ustawiłam całość w poziomie- i okazało się, że nagle mogę normalnie pracować. Chwała temu, kto wymyślił stoliki :)
  • no i wreszcie bawełniana ocieplina. Pisałam już, że ułatwia kanapkowanie (bo "przykleja się" do tkaniny). A teraz mogę z czystym sumieniem napisać, że dużo łatwiej jest pikować kołderkę z taką ociepliną, bo nie jest nazbyt puchata i bez problemu mieści się w maszynie. Nawet jest jeszcze dużo miejsca dookoła, co daje nadzieję na bezproblemowe przepikowanie dużo większej twórczości ;) Oczywiście jeśli ktoś potrzebuje wyglądu kołdry, to w żaden sposób go nie uzyska, ale jeśli chce się mieć kołderkę raczej w typie narzuty, to bawełniana ocieplina jest dobrym tropem.

A ciekawi, co dostałam, muszą poczekać, bo najważniejsza część programu dopiero sobie do mnie jedzie :)

... które obchodzę... w pracy, tradycyjnie ;) Nie ma to jak być adminem :)

Ale jako że nic się nie dzieje, poświęciłam trochę czasu na pikowanie zaległej kołderki i muszę powiedzieć, że ostatnie (tzn. z ostatniego roku, nie żebym co chwila coś kupowała) zakupy maszynowo- ocieplinowe naprawdę czynią różnicę :)

A zatem:

  • krocząca stopka ze sprężynką to zupełnie co innego niż stopka z "wichajstrem", którą miałam do starej maszyny. Pracuje o wiele ciszej i wydaje mi się, że płynniej.
  • nie ma to jak opuszczane ząbki w maszynie. W moim pierwszym Łuczniku (z wczesnych lat 80) miałam opuszczane ząbki, a w drugim uszczęśliwiono mnie na siłę płytką zasłaniającą transporter. To, co myslę o takim rozwiązaniu, nie nadaje się do zacytowania. Janomka ząbki opuszczane ma i wreszcie nie muszę się z tym wynalazkiem użerać.
  • uwielbiam, po prostu uwielbiam dodatkowy stolik do maszyny. W dawnych czasach, gdy wszystko trzeba było jakoś obchodzić, dziewczyny radziły obkładać maszynę dookoła grubymi książkami, żeby powiększyć pole pracy. Przy pikowaniu większych rzeczy faktycznie ciężko się pracuje, kiedy nie ma dodatkowego podparcia dla kołderki. Wyciągnęłam zatem stolik, przyczepiłam mu wreszcie nóżki, ustawiłam całość w poziomie- i okazało się, że nagle mogę normalnie pracować. Chwała temu, kto wymyślił stoliki :)
  • no i wreszcie bawełniana ocieplina. Pisałam już, że ułatwia kanapkowanie (bo "przykleja się" do tkaniny). A teraz mogę z czystym sumieniem napisać, że dużo łatwiej jest pikować kołderkę z taką ociepliną, bo nie jest nazbyt puchata i bez problemu mieści się w maszynie. Nawet jest jeszcze dużo miejsca dookoła, co daje nadzieję na bezproblemowe przepikowanie dużo większej twórczości ;) Oczywiście jeśli ktoś potrzebuje wyglądu kołdry, to w żaden sposób go nie uzyska, ale jeśli chce się mieć kołderkę raczej w typie narzuty, to bawełniana ocieplina jest dobrym tropem.

A ciekawi, co dostałam, muszą poczekać, bo najważniejsza część programu dopiero sobie do mnie jedzie :)

***