Sztuka plątania nitek

Wpisy z tagiem: janome

wtorek, 07 grudnia 2010

 

Szpilkowy świat ostatnio jest mocno zababrany rozmaitymi działaniami nie tylko robótkowymi, stąd rzadko mnie widać na blogu. Ale w świecie niewirtualnym dzieje się całkiem sporo. Otóż poprzedni wpis dotyczył rozwiązania, które służyło mi od paru miesięcy, aż wreszcie nadeszła pora na przesiadkę :)

Od kilku dni jestem szczęśliwą posiadaczką takiej oto maszyny:

maszyna janome MC 5200

 

Nie będę mówić, ile taka przyjemność kosztuje, zresztą każdy może sprawdzić, w każdym razie odkładałam na nią długo... Odpowiadając na pytania kolegów z pracy (i potencjalnych innych kolegów):

  • czy mąż mi na to pozwolił? - Nie, na szczęście w obecnych czasach nie trzeba się o wszystko pytać mężów ;)
  • czy to się da przeprogramowac? - Z tego, co wiem- nie. Może kiedyś odłożę na taką, którą się da. W każdym razie ta maszyna nie ma portu USB.
  • jeju, ona ma więcej przycisków niż kalkulator! - Mój kalkulator ma więcej, za to maszyna ma znacznie lepszą instrukcję ;)
  • naprawdę wydałaś tyle pieniędzy na maszynę do szycia? Po co ci to? - Niektórzy wydają na samochody, inni na komputery, więc dlaczego nie miałabym wydać na maszynę? A po co? Ano po to, żeby nie używać wiecznie półśrodków :)

Uff. Mam nadzieję, że ciekawość została zaspokojona...

Powróćmy do kwestii robótkowych:

Nie mogłam sobie oczywiście odmówić wypróbowania nabytku ;) Na razie szyłam niezbyt dużo, ale pewne spostrzeżenia już mam, więc się dzielę, na wypadek, gdyby ktoś miał taką maszynę na liście upragnionych prezentów ;)

Podstawowymi kryteriami wyboru dla mnie była możliwość regulacji długości i szerokości ściegu, niski uchwyt stopki (ze względu na popularność na rynku), regulacja nacisku stopki, szybkość (bo stara maszyna była zdecydowanie zbyt wolna), wolne ramię, wyłączany dolny transport (w sensie obniżania ząbków, nie nakładanej płytki) i sporo ściegów ozdobnych (kiedyś ich nie potrzebowałam, teraz mi się zmieniło) + ew. literki. Dodatkowym kryterium była dostępność akcesoriów na polskim rynku, no i serwis (tak na wszelki wypadek). Wymagania podstawowe zostały spełnione :)

Oczywiście wszelkie inne bajery też zostały wzięte pod uwagę ;)

 

A jak wygląda praktyka?

  • maszyna ma chwytacz rotacyjny (mówiąc po ludzku- bębenek położony poziomo, dostępny od góry), więc nie trzeba się mordować z wymianą szpuleczki i przy okazji widać, ile jeszcze zostało nici.
  • nawlekanie jest bardzo łatwe, żadnych dziurek, w które trzeba celować :) Za to kiedy już nić jest na swoim miejscu, jest tak umocowana, że nie próbuje wypaść ze swoich torów (co było nagminne w łucznikach).
  • szyje się cichutko- można pracować w nocy i przy śpiącym dziecku- naprawdę nie przeszkadza i sąsiedzi z pewnością nie przyjdą :)
  • maszyna świetnie reaguje na pedał, wystarczy lekko nacisnąć i już rusza. Nie trzeba jej rozpędzać kołem zamachowym. Ma też przycisk start/stop, ale na razie go nie używałam. Za to bardzo mi się podoba, że kabel jest wciągany w pedał i po skończonej pracy się nie plącze.
  • obsługa jest stosunkowo prosta. Bałam się, że wybór ściegów będzie wymagał rozmaitych kombinacji, a tymczasem jest łatwiej niż z obsługą wspomnianego wyżej kalkulatora ;) Maszyna podpowiada, jakiej stopki użyć do danego ściegu, więc nie trzeba szukać instrukcji ;)
  • ściegi wyglądają jak należy- nie trzeba się domyślać, czy efekt jest tym, co widać na obrazku :)
  • bardzo mi się podobają automaty do ryglowania i do dziurek ;)
  • jedyne jak na razie zastrzeżenie: uchwyty na szpulki mogłyby być trochę dłuższe.

Generalnie odczucia mam jak najbardziej pozytywne, po prostu czysta przyjemność szyć na takiej maszynie :) W związku z tym ciąg dalszy zapewne nastąpi ;)

***