Sztuka plątania nitek

Wpisy z tagiem: haft kolorowy

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Nadal nie umiem zrobić porządnego zdjęcia w obecnych warunkach oświetleniowych, więc będzie takie sobie. W ramach przeglądu, czegóż to ja nie zrobiłam, przedstawiam ścienną makatkę, której zapowiedź była już dawno temu.

makatka ścienna/ splasher

Makatka jest prawie- kopią starej makatki, która wisiała w domu moich dziadków. Nie ukrywam, że się do niej przywiązałam. Ale tamta makatka nie nadaje się już kompletnie do użytku, lata wiszenia na ścianie na zmianę z praniem zrobiły swoje. Zarówno oryginał jak i moja kopia spełniają rolę dobrze pokazaną przez angielskie słowo "splasher"- chronią ścianę przed zachlapaniem. Tamta wisiała za wiadrami z wodą- bo w owych czasach nie mieliśmy bierzącej wody (nie jestem aż taka stara, naprawdę). Moja wisi nad stołem w naszej mikrokuchni- i teoretycznie też chroni przed zachlapaniem (chociaż ściana jest zmywalna i zupełnie tego nie potrzebuje), a w praktyce głównie wygląda :)

Makatka miała być z założenia nieidealna, troszkę krzywa, jak to makatki. Wzór został odrysowany z oryginału, który pewnie przynajmniej częściowo też został skądś odrysowany. Co ciekawe, raz widziałam na allegro makatkę z obramowaniem z takich winorośli, ale "wnętrze" było zupełnie inne.  W ogóle nigdy nie spotkałam takiego obrazka w środku, kolorowe makatki też nie pojawiają się zbyt często, zazwyczaj są jednobarwne. Napis jest ewidentnie bezpośrednim tłumaczeniem z francuskiego, przecież po polsku mówi się "Smacznego!"- to też mnie zastanawia. Może ktoś się spotkał z czymś podobnym i podzieli się informacjami?

This splasher is a copy of an old splasher from my grandparents' house. I hanged it over my kitchen table. I saw the vine motif on other splasher but never found the same inner picture. The text is a direct translation of French "Bon appetit!"- and it's strange, nobody says it that way here. The other strange thing is it's colorful while splashers are rather one-colour. Is there anybody who saw something like that?

wtorek, 14 września 2010

... więc wykończyłam kolejne UFO, zalegające już huhuhuuu!

szalik z pomponami

 

Przy okazji odzyskałam wiklinowy kuferek widoczny poniżej :) To na zdjęciu to oczywiście szalik, gdyby ktoś miał wątpliwości ;) Był obliczony jako "stash buster" czyli rzecz wykonana w celu zużycia nadmiaru uzbieranych materiałów- swoją drogą wymyślmy może jakiś polski termin? Gratowypalacz? Zużyłam co nieco włóczki, która została mi po kocyku dla Młodego, oczywiście jak zwykle jeszcze_coś_zostało...No i najgorsze, że muszę wymyślić jakieś zastosowanie dla kuferka ;)

Zanim zabrałam się za szalik (który wymagał wcale nie tak dużo pracy -jeden wieczór i jeden poranek), pozbyłam się jeszcze jednego UFa, znanego niektórym ;) Ale żeby nie było za prosto, trzeba jeszcze obrębić (a ja w tym momencie sama maszyny nie przytaszczę) no i uprać i uprasować. Tak więc na razie będzie tylko bardzo koślawa zajawka:

kwiatki na fartuszku

ciasto i kwiatki

czarny pies

winorośl

 

Całość pokażę w bliżej nieokreślonej przyszłości, mam nadzieję niezbyt odległej. Pomiędzy udało mi się doprowadzić jeszcze jedno UFO do stanu "jest więcej niż pół", ale chwilowo mam jakiś opór na hafty liczone, więc będzie musiało poczekać. No i się zaczynam martwić, bo jakoś mało rozgrzebanych robótek mi zostało, trzeba coś z tym zrobić ;)

***