Sztuka plątania nitek
***

historia

piątek, 06 maja 2011

Marzenia się spełniają. Dostałam w Wielkanoc prezent.

Prezent wygląda tak:

płótno babci Andzi

płótno babci Andzi

Na pierwszy rzut oka niepozorny, prawda?

Co w nim niezwykłego? Ta tkanina nigdy nie była w fabryce ani w sklepie. Została od początku do końca wykonana przez moją prababcię. Wszystko- przygotowanie włókien, przędzenie, bielenie i tkanie- zrobiła jedna osoba. A potem dała to płótno swojej synowej, a mojej babci, gdy urodziła pierwszego syna. "Uszyjesz sobie coś z tego". "Co i kiedy ja będę szyć?" Babcia wrzuciła płótno do szafy z założeniem, że kiedyś może się przyda. To było ponad 50 lat temu.

Strach je zniszczyć, więc na razie będzie sobie leżało u mnie, a może kiedyś będę miała dość odwagi, żeby odciąć kawałek i coś wyhaftować.

Nie miałam szans poznać babci Andzi, ale podziwiam jej umiejętności.

Warto mieć marzenia :)

 

Last Easter I got a gift from my grandma. Looks inconspicuous, don't you think?

But there's something extraordinary in it. It's not an ordinary linen that you can buy everywere. It's a linen that was made by my great grandma Andzia. She spun the thread, made it white and then weaved the fabric. Everything made by one person. She gave the linen to my grandma who never had an idea, what to use it for. Now it came to me and perhaps I'll be brave enough to cut a piece and embroider it some day. 

Dreams come true.