Sztuka plątania nitek
***

zabawki

sobota, 30 czerwca 2012

Jak już kiedyś pisałam, robienie atrakcji typu słodkie krzyżykowe obrazki do dziecięcego pokoju uważam za marnotrawstwo czasu i energii. Znacznie lepiej jest zrobić zabawki, bo przynajmniej mają szanse się do czegoś przydać. A najlepiej zrobić zabawki, które na pewno się spodobają i na dodatek nie będą czaso- i pracochłonne. No i dadzą się uszyć, żeby matka też coś z tego miała.

Pomysł przyszedł mi do głowy po tym, jak Dziecko Większe zażądało Barbie z sukienkami do malowania. Sukienki był drogie jak !@#%^& i na dodatek mocno jednorazowe. Oczywiście z możliwością dokupienia kolejnych za kolejną stosowną sumkę. Nie mam nic przeciwko lalkom w rękach mężczyzny, ale wydawanie majątku na coś takiego to nie jest dobry pomysł. Zaczęłam się zastanawiać, czy nie można taniej i lepiej.

Można.

I nawet można mieć nie tylko sukienki, ale malowane zabawki jakie się chce.

Składniki:

  • najtańsze bawełniane płótno w jasnym kolorze (np. takie). Można oczywiście wziąć droższe, zależnie od możliwości i potrzeb ;) Można też wziąć jasną bawełnianą dzianinę, czemu nie. Najlepiej szmatę odzyskać ze starych zapasów albo znoszonej garderoby ;)
  • kredki albo mazaki do tkanin. Koszt- duże pudełko kredek ok. 12zł, mazaki 7-8zł/ szt. Przydadzą się wielokrotnie ;)
  • wypełniacz do zabawek. Ja używam zawartości tego. Jedna poduszka wystarcza na więcej niż jedną zabawkę.
  • dziecko (odpowiednio sprowokowane do działania)
  • maszyna do szycia (chyba że ktoś lubi albo musi szyć ręcznie)
  • żelazko
  • mama/ tata do obsługi żelazka i maszyny (do czasu...)

Wykonanie:

  • mówimy dziecku, że może mieć nową zabawkę i na dodatek samo ją pokolorować.
  • dajemy dziecku kawałek materiału, kredki/ pisaki i pozwalamy się wyżyć artystycznie. U nas trzeba było narysować kontury oczekiwanych bytów, bo Młody jest jeszcze za młody i sam nie potrafi.
  • wycinamy to, co powstało + drugą taką samą część na spód (chyba że wcześniej sprowokowaliśmy dziecko do rysowania lustrzanych odbić zabawki)
  • prasujemy twórczość przez papier (chyba że instrukcja do kredek/ mazaków każe odprawić jakieś inne czary)
  • zszywamy na lewej stronie, tylko nie zapomnijcie o dziurze do wywinięcia. Odważni  pozwalają dziecku na czynny udział w zszywaniu.
  • nacinamy na zakrętach, wywijamy, wypychamy wypełniaczem (dobre zajęcie dla taty, jeśli jest z tych nieszyjących)
  • zaszywamy dziurę (doświadczenie wskazuje, że nie musi być pięknie)
  • dajemy dziecku i cieszymy się uzyskaną chwilą świętego spokoju.

Efekty:

rakieta namalowana przez Edka

autko namalowane przez Edka

turbina namalowana przez Edka

 

Dla niezorientowanych: na zdjęciach jest rakieta kosmiczna, auto i turbina. Nie pytajcie...

W ten sam sposób można sobie poradzić z kieckami dla Barbie, jeśli ktoś musi, tyle że trzeba wcześniej sobie rozrysować elementy stroju albo uszyć sukienkę i dać gotową do malowania. Chyba że ma się już wyedukowane dziecko, które z krojeniem i szyciem poradzi sobie samo ;)

A zaoszczędzone pieniądze przepuszczamy w pasmanterii, sklepie ze szmatami albo księgarni. Jak kto woli ;)

niedziela, 15 stycznia 2012

Niby coś tam robię, ostatnio niemoc mi trochę przechodzi, więc może będzie lepiej. Jeszcze lepiej by było, gdyby interniści odkryli smutną prawdę, że propolki nie pomagają na wszystko, byłabym o jakieś 3 tygodnie do przodu.

W każdym razie, żeby nie było, że zupełnie nic nie robię: Różowomiś gambijski:

 

różowomiś gambijski i kurczak

 

Żeby misiu nie było smutno, na zdjęciu towarzyszy mu kurczak autorstwa Andrzeja Graczyka (mam nadzieję, że Autor się nie obrazi, kurczaka bardzo lubimy).

Z założenia miś miał być klasycznie misiowy, brązowo-sraczkowaty i słodki do bólu. Ale typowo misiowe futerko w sklepie kosztowało majątek (za dużo, jak na pierwsze podejście do tematu pluszowego misia), a w normalnej cenie było akurat łososiowe (trudno). Oczka mu wyszły jakieś takie kaprawe (tak, wiem, że można kupić gotowe oczka i nosy- nie miałam siły szukać), a łeb trochę za duży w stosunku do reszty (nie moja wina, że wykrój był ekstrawagancki). Dziecko stwierdziło, że "brzydki", co nie przeszkadza mu w zabieraniu misia nawet do toalety.

Jednym słowem- różowe, krzywe, ohydne- pełen sukces.

Wzór z książki "Baśniowy świat zabawek" Ołeny Makarenko, powiększony mniej więcej dwa razy. Mam uszyć jeszcze "kapitoszkę i kurczaka i pieska". I dinozaura dla męża. Jest spora szansa, że też będą różowe.

O. I tyle na razie, do zobaczenia po następnym przypływie mocy.

* http://deser.pl/deser/1,111857,10924632,Kolejny_gigantyczny_szczur_znaleziony_w_Nowym_Jorku_.html

wtorek, 08 września 2009

Nie wiem, czy wszystkie, ale moje dziecko kocha metki i inne wystające elementy. Kto ma ten sam problem ;), może uszyć metkokulkę ;)

http://obsessivelystitching.blogspot.com/2009/09/goofballs.html

Właściwie czemu nie dorzucić do środka malutkiego dzwoneczka lub grzechotki?