Sztuka plątania nitek
***

dzianina

niedziela, 11 sierpnia 2013

Jak zwykle więcej robię, niż piszę :) Na dziś chusta, którą skończyłam już jakiś czas temu, ale dopiero teraz doczekała się zdjęcia.

Wzór to Dream stripes dostępny na Ravelry.

Robiłam z Indiecity Hand Dyed i Drops Alpaca, bardzo przyjemne w robocie włóczki. Indiecita ma dość krótkie przejścia kolorystyczne i uznałam, że sama może wyglądać niezbyt efektownie. Ot, nieszczęście włóczek melanżowych: piękne w motku tracą na urodzie w robótce, jeśli jest ich za dużo. Paski pokazały urodę włóczki i pozwoliły uniknąć nadmiaru.

Zajęła mi... niecałe dwa miesiące dojazdów do pracy ;)

dream stripes chusta

chusta dream stripes- szczegóły

sobota, 17 listopada 2012

Widzieli już chyba wszyscy oprócz tych, co zaglądają wyłącznie na bloxa... Jakoś nie miałam weny na blogowanie...

Takie coś mi wyszło dla małej księżniczki ;)

pelerynka z dropsa

Zmajstrowane wg. przepisu Dropsa, z włóczki Andes od Tup-tupka. Robi się łatwo, szybko, i bardzo jest milaste ;) Trochę przesadziłam w zakupach, zostały mi jeszcze dwa motki i właśnie kombinuję, na co by je przerobić ;)

A z kronikarskiego obowiązku dorzucam jeszcze płaszcz czarodzieja, który uszyłam na przedszkolne Halloween, nie było wyjścia ;)

peleryna czarodzieja

 

Zdjęcie fatalne, robione w pośpiechu, bo to była t(fu!)rczość na ostatnią chwilę. To na wierzchu było kiedyś obrusem (aż mi się zmieniła wizja ;) ), a do środka musiałam (!) dać srebrna podszewkę, bo to jest jedynie słuszny kolor dla czarodzieja ;) Całość jest wszyta w plisę zapinaną na rzep, żeby szanowny pan czarodziej miał ułatwione zadanie.

Do płaszcza trzeba było dorobić jeszcze cylinder (bo w sklepach z zabawkami było wszystko, tylko nie to), różdżkę (j.w.), i jeszcze załatwić królika do wyciągania. Proszszzz:

cylinder czarodzieja

W produkcję gadżetów włożył istotny wkład Pan Mąż, co warto zaznaczyć, a zrobiliśmy je z tego, co było w domu; całe szczęście, że istnieją zszywacze i pistolet na klej ;) Królik to chyba dodatek do jakiejś herbaty, został kiedyś przyniesiony przez babcię.

Kapelusz okazał się nader wytrzymały i jeszcze się nie rozpadł, a z produkcji płaszcza zostało mi jeszcze sporo srebrnej podszewki, może przerobię ją kiedyś na rycerza ;) Mam cichą nadzieję, że i płaszcz uda się jeszcze wykorzystać, w końcu wróżki i księżniczki też muszą się w coś ubrać ;)

sobota, 06 października 2012

Powiedzmy sobie szczerze, kto by nie chciał mieć tęczowej Revontuli? A zatem mam i ja ;) Skusiłam się daaawno temu na Szarotkach na włóczkę Aade Lõng Artistic 8/2 w kolorze rainbow (od tej pani) i tak sobie biedna pokutowała w pudle czekając na wenę ;) Wena przyszła wraz z dzieckiem, a kończyłam tę chustę w szpitalu na patologii ciąży. To była jedna z tych rzeczy, dzięki którym przetrwałam to szaleństwo...

A potem, jak to zwykle bywa, chusta musiała odczekać swoje w  kolejce do blokowania i oto jest:

revontuli aade long chusta na drutach

revontuli aade long chusta na drutach

Jest ogromna, ma fantastyczne kolory i- zgodnie z opisami Aade- lekko pogryza, ale do zniesienia. Wzór jest banalnie prosty- w sam raz dla osób z niewielkim drutowym doświadczeniem.

Jeśli ktoś się zastanawia nad zakupem wełny estońskiej, to mogę potwierdzić opisy innych osób: jest trochę gryząca, po praniu mniej niż w motku, ale wyczuwalnie. Osoby bardzo wrażliwe powinny poszukać czegoś innego. Ja byłam w sumie mile zaskoczona, na początku się zastanawiałam, co ja z takiego drapaka zrobię, a rezultat jest całkiem, całkiem. Nić miewa cieńsze i grubsze fragmenty, chociaż w gotowej pracy właściwie jest to niezauważalne. Dla mnie nie miało to większego znaczenia, nie rwała się w trakcie przerabiania. W praniu faktycznie wychodzi mnóstwo brudu, musiałam kilkakrotnie zmieniać wodę, za to po wyschnięciu zyskała na miękkości. Myślę, że kiedyś się jeszcze na nią skuszę (w wersji lace dla odmiany), ale najpierw trzeba przerobić zapasy ;)

wtorek, 19 czerwca 2012

No bo nie sposób obrobić wszystkiego na raz, poza tym twory szydełkowe i wełniane potrzebują wody i szpilek, a ja wolnych 2 godzin... Więc dziś kawałek tego, co można robić w ciąży/ na macierzyńskim. W kolejności nie całkiem chronologicznej.

Generalnie moim celem było nauczenie się czegoś nowego i/ lub pozbycie nadmiaru zapasów. Poszło całkiem nieźle ;)

 W ramach przyjaźni z Knit Pro trenowałam robienie na okrągło, a dokładniej magic loop. Jak niektórzy wiedzą, moje doświadczenia z pięcioma drutami są mizerne, a efekty nie nadają się do pokazywania. Magic loop okazała się techniką usuwającą wszelkie nieszczęścia i na dodatek banalnie prostą. W ramach treningu robiłam sobie dziecięce sweterki:

od góry (wzór)

 

i od dołu (wzór)

 A w ramach zużywania zapasów pozbyłam się większej części zapasu włóczki Tęcza (i całe szczęście). Do nauki nadawała się doskonale.

 A jak już mogłam usiąść do moich mechanicznych zabawek, na pierwszy rzut poszła zasłona kupiona kiedyś na Pchlim Targu, która okazała się niestety niezbyt bawełniana i w związku z tym kompletnie nieprzydatna patchworkowo. Wzór mimo wszystko sympatyczny, a tkanina z tych dość mocnych i szybko schnących, więc w sam raz na siaty zakupowe:

I w ten sposób jeden zalegający w szafie problem zniknął ;)

Na dziś tyle, ciąg dalszy nastąpi ;)

wtorek, 14 września 2010

... więc wykończyłam kolejne UFO, zalegające już huhuhuuu!

szalik z pomponami

 

Przy okazji odzyskałam wiklinowy kuferek widoczny poniżej :) To na zdjęciu to oczywiście szalik, gdyby ktoś miał wątpliwości ;) Był obliczony jako "stash buster" czyli rzecz wykonana w celu zużycia nadmiaru uzbieranych materiałów- swoją drogą wymyślmy może jakiś polski termin? Gratowypalacz? Zużyłam co nieco włóczki, która została mi po kocyku dla Młodego, oczywiście jak zwykle jeszcze_coś_zostało...No i najgorsze, że muszę wymyślić jakieś zastosowanie dla kuferka ;)

Zanim zabrałam się za szalik (który wymagał wcale nie tak dużo pracy -jeden wieczór i jeden poranek), pozbyłam się jeszcze jednego UFa, znanego niektórym ;) Ale żeby nie było za prosto, trzeba jeszcze obrębić (a ja w tym momencie sama maszyny nie przytaszczę) no i uprać i uprasować. Tak więc na razie będzie tylko bardzo koślawa zajawka:

kwiatki na fartuszku

ciasto i kwiatki

czarny pies

winorośl

 

Całość pokażę w bliżej nieokreślonej przyszłości, mam nadzieję niezbyt odległej. Pomiędzy udało mi się doprowadzić jeszcze jedno UFO do stanu "jest więcej niż pół", ale chwilowo mam jakiś opór na hafty liczone, więc będzie musiało poczekać. No i się zaczynam martwić, bo jakoś mało rozgrzebanych robótek mi zostało, trzeba coś z tym zrobić ;)

piątek, 01 maja 2009
Jeśli ktoś jeszcze nie ma dość kolekcjonowania, to na stronie Vogue Knitting znajdzie całe mnóstwo ściegów drutowych i wzorów na sweterki też. Szkoda,że jeszcze wanny czasu nie dorzucili ;)
poniedziałek, 06 października 2008

strona raczej nowa i warta odwiedzenia, zwłaszcza że zawiera obłędne wręcz ilości wzorów przyzwoicie opakowanych w pdf-y.
Szczególnie polecam tym, którzy lubią sami eksperymentować i tym, którzy nad serwetki przedkładają sweterki i kapy.

Naprawdę fajne miejsce:

 http://www.mypicot.com/

 

poniedziałek, 22 października 2007

Tak mnie naszło na szperanie w rozmaitych serwisach i voila! mamy kolejny zbiór rozmaitych wzorów- całkiem legalnie i całkiem za darmo:


The Australian Women's Weekly

Wzory są dobrze opisane, bywają schematy. Tematyka różna- od ozdób choinkowych po ubrania i rozmaite drobiazgi do domu. Jedyne ograniczenie to znajomość angielskiego. 

wtorek, 20 lutego 2007

Obiecany test nici Linol ;) Żeby nie było za prosto, cała próbka ma ok. 5x5 cm, została wykonana na drutach o grubości 1 mm, dla porównania obok leżą nożyczki hafciarskie. Nie odważyłam się jeszcze na nic większego, chociaż może kiedyś.. ;) Nici wypadły rewelacyjnie w wersji drutowej, są miękkie, więc i koronka jest bardzo delikatna, aż się prosi o zrobienie całego szala. Jedyny szkopuł w tym, że druty są dość ostre i łatwo się pokaleczyć. Może znajdę gdzieś druty bambusowe o tej grubości- jest szansa, że będą bardziej "tępe" ;)

knitting test

sobota, 04 lutego 2006

Jeśli nie lubisz korzystać ze schematów, albo masz ochotę na zrobienie czegoś całkowicie własnego i niepowtarzalnego, to robótki ręczne dają spore pole do popisu :) Dla największych indywidualistek  (i indywidualistów) najlepsze będą techniki wrzucone do wora o nazwie freeform.

Freeform jest nieprzewidywalna i niepowtarzalna. Każda rzecz jest trochę inna i raczej niewielkie są szanse, że komuś uda się powtórzyć to, co ktoś zrobił. Na dodatek nie ma żadnych sztywnych reguł :)

Dziś freeform w wersji drutowo- szydełkowej

Jak się za to zabrać:

  • zastanów się, co chcesz zrobić
  • zrób w miarę pasujący wykrój, jeśli potrzeba
  • przeszukaj swoje zbiory włóczek, kordonków, tasiemek i innego dobra i wybierz to, co będzie pasowało do Twojego projektu.
    • Możesz zużyć nawet bardzo krótkie i dziwne kawałki włóczek, wszystko się przyda :)
    • możesz wybrać włóczki według jakiegoś klucza (np. palety kolorystycznej), albo zupełnie różne, nawet takie, które z pozoru do siebie nie pasują.
    • grubość i tekstura włóczki nie ma znaczenia- jeśli chcesz połączyć włochatą i tasiemkową, a wszystko razem otoczyć lureksem- nie ma sprawy
  • zrób wiele różnych niedużych kawałków stosując różne ściegi i połącz je razem. Łączyć można w trakcie roboty- dorabiając do już istniejącego elementu następny, albo później- zależy, co chcesz osiągnąć :)
  • łącz techniki, aby uzyskać ciekawsze efekty
  • wszystkie ściegi dozwolone!!!

Gdzie szukać inspiracji:

czwartek, 08 grudnia 2005

Temat zimowy jak najbardziej a i świąteczny też może być, zwłaszcza że szalik rzecz szybka do zrobienia i przed gwiazdką skończycie na pewno ;)
Ponieważ ciągle dostaję pytania, jak zrobić taki szalik z kwiatkami w środku i w ogóle jak takie kwiatki się robi, to poniżej wrzucam ściągawki:
http://bythehook.blogdrive.com/archive/96.html
http://www.michaels.com/art/online/projectsheet?pid=24234&categoryid=

A dla tych, którzy już nie mogą patrzeć na szaliki z kwiatkami, link do szalików- świderków (dzięki Krysi T):

http://curlywhirlies.blogspot.com/

i jeszcze parę rzeczy do podglądania (bo ładne)
http://kimhargreaves.co.uk/acatalog/Winter_Blooms.html

I kto powiedział, że w dziedzinie szalików nic się już nie da zrobić? ;)

poniedziałek, 05 grudnia 2005

Czy robótki na drutach w muzeum muszą być nudne? Ja myślę, że nie, a Victoria&Albert Museum nawet udowadnia, że są całkiem nowoczesne :)
http://www.vam.ac.uk/collections/fashion/knitting/index.html

Przy okazji podrzucam link do muzealnej strony o modzie:
http://www.vam.ac.uk/collections/fashion/index.html


poniedziałek, 28 listopada 2005

...kto ma drutowe talenty, jeszcze zdąży zrobić swoim pociechom super- przytulanki :)

http://www.7ya.ru/photos/private.aspx?Rubrid=62845&ob=0

W tym samym albumie nieco wyżej znajdziecie inne książeczki z tej serii. Polecam :)

piątek, 08 kwietnia 2005

Robótki same w sobie bywają skomplikowane, ale zrobienie czegokolwiek w rozmiarze XS wymaga niesłychanej cierpliwości i precyzji. Absolutnym arcydziełem jest miniaturowe wyposażenie domku dla lalek w Glamis Castle w Szkocji. Haftowane obrazki, miniaturowe dywany, szydełkowe firanki z super cieniutkich nici, maleńkie, ale pełne szczegółów serwety na mebelkach- wszystko idealne w każdym szczególe.

Nie mam niestety zdjęć z Glamis, może jeszcze kiedyś będę mieć okazję je zrobić, tymczasem możecie obejrzeć miniaturki właścicielki bloga Little Stitches- sweter z wzorem norweskim o długości 5 cm to prawdziwe mistrzostwo :)

Tak sobie myślę, że robienie miniaturek może być całkiem przyjemnym hobby ;). Nici nr 80 czekają ;)

czwartek, 10 marca 2005

ale niekoniecznie na drutach. Kto robi na drutach, wcześniej czy później zetknie się z problemem nadmiaru i wiecznego gubienia się drutów i akcesoriów. Rozwiązaniem może być własnoręcznie uszyty pojemnik na cały drobiazg, na dodatek całkiem łatwy do zwinięcia i zabrania ze sobą w podróż.

Instrukcję szycia znajdziecie tu .

wtorek, 01 lutego 2005

Nie nie, to wcale nie są zmotoryzowane lalki ;)

Broom dolls nie mają chyba polskiego odpowiednika i z tego, co zauważyłam, są u nas kompletnie nieznane. Pochodzą z kultury anglo-saskiej.

Początkowo były to lalki- ubranka mające zakrywać nieużywane w danej chwili szczotki (a właściwie miotły)- stąd nazwa.

Z czasem szczotki zostały zastąpione przez odkurzacze, a broom dolls pozostały w nowej formie- malutkiej pachnącej miotełki z wiązką cynamonu w środku, w ubranku lalki. Takie laleczki zawiesza się na przykład w kuchni- do ozdoby i oczywiście dla ich zapachu.

Broom doll w pierwotnej formie:

broom doll mysz

Cinnamon broom dolls:

cinnamon broom

cinnamon broom