Sztuka plątania nitek
***

haft

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Nadal nie umiem zrobić porządnego zdjęcia w obecnych warunkach oświetleniowych, więc będzie takie sobie. W ramach przeglądu, czegóż to ja nie zrobiłam, przedstawiam ścienną makatkę, której zapowiedź była już dawno temu.

makatka ścienna/ splasher

Makatka jest prawie- kopią starej makatki, która wisiała w domu moich dziadków. Nie ukrywam, że się do niej przywiązałam. Ale tamta makatka nie nadaje się już kompletnie do użytku, lata wiszenia na ścianie na zmianę z praniem zrobiły swoje. Zarówno oryginał jak i moja kopia spełniają rolę dobrze pokazaną przez angielskie słowo "splasher"- chronią ścianę przed zachlapaniem. Tamta wisiała za wiadrami z wodą- bo w owych czasach nie mieliśmy bierzącej wody (nie jestem aż taka stara, naprawdę). Moja wisi nad stołem w naszej mikrokuchni- i teoretycznie też chroni przed zachlapaniem (chociaż ściana jest zmywalna i zupełnie tego nie potrzebuje), a w praktyce głównie wygląda :)

Makatka miała być z założenia nieidealna, troszkę krzywa, jak to makatki. Wzór został odrysowany z oryginału, który pewnie przynajmniej częściowo też został skądś odrysowany. Co ciekawe, raz widziałam na allegro makatkę z obramowaniem z takich winorośli, ale "wnętrze" było zupełnie inne.  W ogóle nigdy nie spotkałam takiego obrazka w środku, kolorowe makatki też nie pojawiają się zbyt często, zazwyczaj są jednobarwne. Napis jest ewidentnie bezpośrednim tłumaczeniem z francuskiego, przecież po polsku mówi się "Smacznego!"- to też mnie zastanawia. Może ktoś się spotkał z czymś podobnym i podzieli się informacjami?

This splasher is a copy of an old splasher from my grandparents' house. I hanged it over my kitchen table. I saw the vine motif on other splasher but never found the same inner picture. The text is a direct translation of French "Bon appetit!"- and it's strange, nobody says it that way here. The other strange thing is it's colorful while splashers are rather one-colour. Is there anybody who saw something like that?

środa, 29 września 2010

Mary Corbet na swoim blogu pokazuje, jak pokryć jednobarwnym haftem większe powierzchnie i nie używać do tego ściegu płaskiego (który ma- jak by nie patrzeć- sporo ograniczeń).

Szczegóły znajdziecie tu.

środa, 08 września 2010

Skończyłam obrazek, który na ostatnim Szarotkowie był ledwie zaczęty.

obrazek haftowany krzyżykami- truskawki

Przy okazji odgrzebałam też taki, który robiłam kilka imprez szarotkowych wcześniej:

obrazek haftowany krzyżykami- wiciokrzew

 

i jeszcze jeden- skończony na urlopie :)

obrazek haftowany krzyżykami- lawenda

 

Zdjęcia niestety takie sobie, aż chciałoby się napisać na modłę allegro, że "nie oddają urody przedmiotu" ;)

 

Wszystkie trzy pochodzą z serii DMC Secret Perfume, w każdym zestawie jeden kolor muliny pachnie. Szczerze mówiąc zapach jest raczej dość sztuczny, ale same obrazki sympatyczne, więc je kupiłam. Właściwie mam do tych zestawów jedno zastrzeżenie: DMC pożałowało tkaniny i jest jej na tyle mało, że trzeba będzie coś tym obrazkom dorobić dookoła. Zaletą za to była cena. Nie wiem jeszcze, czy będę je oprawiać, raczej  skłaniam się do wszycia w coś większego, ale na razie nie podjęłam decyzji.

piątek, 14 maja 2010

Na pewno znacie taki byt jak kanwa do wypruwania, daje się kupić w pasmanteriach i nie jest już niczym nadzwyczajnym. Zwykle używa się jej do haftu krzyżykowego, ale zajrzyjcie do Alicji (w krainie ściegów), która zrobiła mały kurs używania kanwy do wypruwania w sposób niekonwencjonalny :)

Do wykonywania równych ściegów przydaje się też taka taśma. Jej główną wadą jest mała dostępność w naszym pięknym kraju. A zaletę ma taką, że łatwo przy jej pomocy haftować najrozmaitszymi ściegami nieliczonymi- po prostu wkłuwając się co określoną liczbę kresek. W ten sposób można uzyskać np. idealnie równy ścieg dziergany :)

czwartek, 22 kwietnia 2010

Zajrzyjcie na bloga Beadlust, znajdziecie tam mnóstwo koralikowych inspiracji, a dla bardziej zaawansowanych szybki kurs cieniowania w hafcie koralikowym. Wciąga ;)

A w najbliższą niedzielę Szarotkowo w Warszawie. Jeśli ktoś jeszcze nie był, a chce, niech się szybciutko zgłasza do Eli. Nie trzeba spełniać żadnych wyjątkowych warunków, wystarczy chęć do robótkowania :)

poniedziałek, 22 marca 2010

W tym roku staruje od 11.04, czyli zaraz po świętach.

Dokładną rozpiskę miejsc i terminów znajdziecie tu.

Ja się wybieram, chociaż raczej nie spodziewam się fajerwerków, biorąc pod uwagę poprzednie lata. Kto ma ochotę, może pobrać nowy katalog z tej strony. Jak dla mnie, to zachęcające są przede wszystkim projekty niekrzyżykowe, za to wydaje mi się, że jest zdecydowanie za dużo wzorów o tematyce dziecięcej w stosunku do całej reszty. No i brakuje projektów Yasuko Abe i Kazuko Aoki- wielka szkoda :(

Ciekawostka jest taka, że wystawa ma być połączona z prezentacją wyrobów z włóczek Bergere de France. Nie znam się na włóczkach, ale może kogoś zainteresuje :)

 

środa, 12 sierpnia 2009

Zajrzyjcie na bloga Needle 'n Thread. Ostatnio Mary Corbet publikuje kurs haftu cieniowanego, powoli, ze szczegółowymi opisami i przede wszystkim porządnie zilustrowany. Bez płacenia, bez logowania :) Warto zobaczyć, choćby dlatego, że porządnych pozycji książkowych na ten temat jest niewiele, a autorka jest doświadczoną hafciarką. Dla chętnych i potrzebujących pomocy jest też grupa na Flickrze, gdzie możecie zadać pytanie związane (mniej lub bardziej) z kursem i podzielić się swoimi doświadczeniami :)

wtorek, 21 kwietnia 2009
Zachwyciłam się dziś kołderką w lwy, którą robi Jude Hill. Właściwie trzeba ją zobaczyć, bo opis nic tu nie da. Świetny dobór kolorów, pomysł, wykonanie, ciekawa technika. Zajrzyjcie koniecznie :)
niedziela, 19 kwietnia 2009

a na wiosnę, jak wiadomo, kwiatki ;)

Zajrzyjcie na bloga Kimberly Sherrod, bardzo ładne połączenie haftu kolorowego i aplikacji. Rzecz niby nieskomplikowana, a pełna wdzięku, jak to z wiosną bywa ;)

00:24, ziczac , haft
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 kwietnia 2009

Ech, byłam na Dniach Kraftu, czy jak to nazwali i niestety nie doczekałam się poprawy organizacji :( Jednym słowem: znów nie można było kupić rzeczy wystawianych przez Clovera (via Galplast), znów było odsyłanie do pasmanterii, w której tych konkretnych produktów nie było i nie będzie, bo się pasmanteria Pasja zamyka. Smaczku dodawało to, że pasmanteria nie raczyła umieścić absolutnie żadnej informacji, że się zamyka, co skutkowało rozmowami typu "to ja poprosze o telefon do was, to zadzwonię, kiedy będzie....", na co pani z rozbrajającym uśmiechem informowała, że już nie będzie... Bardzo mi się zresztą podoba, że na stronie pasmanterii wciąż poszukują pracowników. Bardzo dobre samopoczucie ma szefostwo tego przybytku. Panie coś tam szeptały, że być może w innym miejscu coś będzie, ale gdzie, kiedy i czy na pewno, chyba same nie bardzo wiedziały.

Było tradycyjnie stoisko DMC, dość w sumie ubogie, gł. zestawy do haftu (DMC i Lanarte), trochę guziczków, drobiazgu, nic z nowości. Na plus- mają encyklopedię Therese de Dillmont, jeśli ktoś nie ma, warto kupić.

 Oprócz tego Adriafil, stoiska Haftów Polskich, Weny, Kreartu, trochę decu, ale niezbyt wiele, pani od scrapbookingu (bardzo ładne albumiki, polecam), tasiemki Safisa (sympatyczne) i, szczerze mówiąc, wiele więcej mi się w oczy nie rzuciło.

Bardzo fajne na jednym ze stoisk dzwoneczki- w kształcie figurek, trochę w stylu Hello Kitty, ale nie tylko.Oczywiście trzeba wymyślić jakieś sensowne zastosowanie dla takiego dzwoneczka ;), ja w sumie mam ;)

Jeśli chodzi o część haftowo- wystawową, to dominowały krzyżyki, w wykonaniu DMC, Lanarte i Orchidei. Lanarte pokazało zestaw mniej więcej standardowy, o Orchidei się nie wypowiadam, nie znam się na ich ofercie, natomiast jeśli chodzi o DMC, to widać jakiś skręt ku projektom o tematyce dziecięcej (było ich sporo na wystawie i w katalogu też jest to temat dominujący). Ja, mimo bycia matką, nie odczuwam potrzeby wyhaftowania dwudziestu misiów, króliczków i (o zgrozo) postaci Disney'a, więc jakoś ta oferta do mnie nie przemawia.

Bardzo, bardzo podobały mi się malutkie obrazki wykonane haftem kolorowym, pojedynczą nitką muliny. Były świetne i perfekcyjnie zrobione. Przy bliższym obejrzeniu można było zauważyć, że zostały wyhaftowane na tkaninie z nadrukowanym wzorem, ale skąd to i kto to produkuje- nie wiadomo. W katalogu ich nie ma.

Widać też wyraźny trend do urozmaicania krzyżyków atrakcjami typu koraliki, cekiny i czasem nawet inne ściegi :) Chwali się to i oby więcej :)

Były też obrazki wyhaftowane na nowej aidzie z nadrukowanymi kwiatkami, krateczką itp. (tutaj możecie takie zobaczyć), ale żeby to kupić, to już nie, o nie ;) Co ciekawe, nie zauważyłam w ogóle pachnącej muliny (dziwaczny w sumie pomysł, ale pomacać można by), chociaż widziałam ją już w polskich sklepach. Jeśli były obrazki nią wyszyte, to zdecydowanie nie zostały oznaczone.

Zaskoczyło mnie, że w katalogu niektóre obrazki są pokazane w wersji malarskiej, a nie wyszyte. Jest naprawdę wielka różnica między obrazem namalowanym a haftem i nie wiem, czy DMC się nie wyrobiło z produkcją przed wydaniem katalogu, czy już tak bardzo ma nas gdzieś...

Generalnie wygląda na to, że kryzys dotknął również świat robótkowy, dzieje się mało i jakoś tak niemrawo. Pozostaje czekać do przyszłego roku ;)

23:15, ziczac , haft
Link Komentarze (1) »
piątek, 03 kwietnia 2009
Zobaczcie, jak świetnie Olla z Modern spotyka vintage wykorzystała stare wzory monogramów. Jak dla mnie- rewelacja :)
20:00, ziczac , haft
Link Komentarze (3) »
niedziela, 22 lutego 2009

 Na dziś kilka blogów, gdzie znajdziecie kursy haftu, kolekcje ściegów i trochę eksperymentów,dla tych wszystkich, którzy interesują się nie tylko krzyżykami. Darmowe wzory też bywają ;) Uwaga- uzależnia ;)

http://www.pintangle.com/ -nieoceniona Sharon B., obecnie prowadzi cykl o ściegach ze swojego samplera (jedyne 10m długości) i drugi o kołderce I Dropped the Button Box, gdzie pokazuje wszystkie szczegóły.

http://www.shawkl.com/- eksperymenty ze ściegami CQ

http://kittyandmedesigns.blogspot.com/ - od czasu do czasu Pam Kellog publikuje wzory na ściegi liczone- do wykorzystania w CQ i nie tylko, bywają też wzory haftu konturowego w typie vintage.

http://www.loopylace.com/anniescrazyworld/ - kolejna kolekcja oparta na wzorniku. Mnóstwo inspiracji.

http://deepashome.blogspot.com/- eksperymenty hafciarskie

http://www.needlenthread.com/ - kursy wideo, porady, wzory, ostatnio na tapecie jest kurs mereżki, bywa haft złoty. Bardzo polecam:)

czwartek, 05 lutego 2009

 Zgodnie z obietnicą zaczynam serię wpisów o ciekawych blogach (chociaż pewnie normalne strony też się czasem trafią). Postaram się łączyć je w jakieś sensowne całostki, myślę, że podobna tematyka jest niezłym kluczem. Dziś blogi, gdzie można znaleźć darmowe wzory do haftu krzyżykowego, w większości jednobarwne lub utrzymane w jednej tonacji. Można takie maleństwa wykorzystać na różne sposoby- np. jako kartki, obrazki, elementy kołderki albo torby. Nie trzeba się koniecznie trzymać podanego koloru, drobne wzory aż się proszą o eksperymenty :)

http://aurelle.over-blog.com/article-4275648.html

http://secretsdefanny.canalblog.com/archives/grilles_gratuites/index.html

http://matryoshkabiscornue.blogspot.com/

22:46, ziczac , haft
Link Komentarze (2) »
niedziela, 18 stycznia 2009

Chyba każdy w świecie robótkowym zetknął się z problemem UFO (unfinished objects). Rok temu obiecałam sobie, że skończę dwa takie bardzo już zaległe projekty i nawet się udało :) Nie mam niestety cudownej recepty na radzenie sobie z robótkami, które gdzieś kiedyś się zaczęło, a potem pojawiło się coś innego, albo pracochłonność przerosła wszelkie oczekiwania. Staram się tylko przyjmować zasadę, że nie zacznę nowej rzeczy, jeśli nie skończę przynajmniej jednej kurzącej się w szafie, ale to nie zawsze się udaje ;) W każdym razie warto mieć taką rzecz na widoku i starać się przynajmniej od czasu do czasu coś przy niej zrobić- choćby kilka ściegów, można też robótkę zabierać wszędzie ze sobą, bo szyć się da i w pociągu, i w autobusie, i w kolejce do lekarza też ;)

Pozbycie się UFO to spora frajda- efekty warte były setek godzin pracy :)

I żeby nie być gołosłownym: bohaterowie dzisiejszej notki:

 

richelieu tablecloth

obrus richelieu- wzór z numeru specjalnego Burdy

 

the Secret Garden finished :)

The Secret Garden- wzór Michael Powell

12:11, ziczac , haft
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 15 września 2008

Jakiś czas temu skorzystaliśmy z taniego dolara (i okazji urodzinowej ;) ) i stałam się właścicielką kolejnych robótkowych książek. Jako że jestem teraz mało mobilna, mogę przynajmniej poczytać ;)

Deborah Harding

Red & White

American Redwork Quilts

 

Długo czekałam, aż cena w amazonie zrobi się bardziej przystępna i warto było ;) Książka jest świetną lekturą nie tylko dla kołderkomaniaczek, tym bardziej, że w sporej części dotyczy jednak kwestii hafciarskich. W obwolucie znajdziecie dwa tomiki, pierwszy zawiera informacje historyczne (bardzo dokładnie opracowane, są przedstawione zarówno stosowane techniki przenoszenia wzorów, jak i pochodzenie różnych motywów, ściegi, mnóstwo odwołań- z ilustracjami- do starych katalogów i książek) i prezentacje oryginalnych redworkowych kołderek (też każda z opisem i wyszczególnionymi ciekawostkami).

Druga część to zbiór klasycznych motywów stosowanych w technice redwork, gotowych do wykorzystania. Podzielone są na grupy tematyczne, np. kwiaty, koty, ptaki itp. Można oczywiście użyć ich w zupełnie inny sposób, niekoniecznie trzeba od razu szyć kołderkę.

Książka zawiera sporo rozmaitych ciekawostek, dla osób zainteresowanych tematem jest na pewno pozycją obowiązkową. Będzie również ciekawa dla tych, którzy niekoniecznie szyją, ale chcą poszerzać wiedzę. W tej książce jest naprawdę dużo treści.

Dodatkowym atutem jest piękne wydanie- obwoluta-pudełeczko, papier kredowy,dużo fotografii i ilustracji. W sam raz do czytania na zimowe wieczory. A potem- kto wie... ;)

Tagi: książki
16:49, ziczac , haft
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2008

dla fanek wzorników i jęz. francuskiego:

słownik symboli występujących we wzornikach. Z wzorami. 

16:36, ziczac , haft
Link Komentarze (2) »
wtorek, 29 stycznia 2008

Ostatnia pozycja w cyklu prezentowo-świątecznym: Pulled Thread Embroidery Moyry McNeill. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich może się nie podobać tym, którzy kupują książki dla kolorowych obrazków- jest czarno-biała. Nie jest to też książka dla zupełnie początkujących. Żeby ją w pełni wykorzystać, warto mieć już jakieś doświadczenie w ażurku ściąganym (a najlepiej na półce również jakiś podstawowy kursik, który pokaże, co i jak).

Co więc jest w niej takiego dobrego?

Książka nie jest podręcznikiem, raczej zbiorkiem ściegów (prostszych i bardzo zaawansowanych), które można wykorzystać w ażurku ściąganym. Oprócz tego znajdziecie rozdział poświęcony historii tej techniki (z fotografiami prac znajdujących się w brytyjskich muzeach) oraz spory i bardzo pouczający rozdział o projektowaniu haftu z wykorzystaniem ażurku. Moja wersja książki to reprint wydania z lat 70 XXw. Przedstawione projekty mogą się z tego względu wydawać nieco specyficzne, jednak nie o przepisy na gotowe rzeczy w tej książce chodzi, a o pokazanie możliwości techniki.

Mówiąc krótko: polecam zaawansowanym, którzy szukają ciekawych rozwiązań, odradzam początkującym, bo książka może się okazać za trudna i zniechęcić do haftu.

Tagi: książki
10:05, ziczac , haft
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 stycznia 2008

Kolejna pozycja w zestawie:

Royal School of Needlework Embroidery Techniques

Ta książka znalazła się w zestawie z kilku powodów, a najważniejszy jest taki, że została stworzona przez pracowników i studentów Royal School of Needlawork, co samo w sobie jest rekomendacją. W środku znajdziecie opisy kilku technik: malowanie igłą, crewel (haft cienką wełną), haft czarny, haft złoty.

W każdym z rozdziałów jest przestawiona historia danej techniki, trochę informacji, jak sobie z różnymi rzeczami poradzić i kilka projektów ułożonych od bardzo łatwego wzornika po wzór dla zaawansowanych. Na końcu jest słowniczek wykorzystywanych ściegów.

Oczywiście każda z tych technik sama w sobie wystarcza na grubą książkę, więc jeśli nie macie absolutnie żadnego doświadczenia, książka może się okazać nieco zbyt uboga jeśli chodzi o wyjaśnianie podstaw. Jej ogromnym atutem jest nacisk na rozwijanie umiejętności i pokazanie, jak można projektować własne prace i jak jeden temat może być wykorzystany na wiele sposobów. Jednym z projektów, który pojawia się w opisie każdej techniki, jest obrazek z irysem- ten sam, ale za każdym razem zrealizowany w inny sposób.

Jest to właściwie książka- kurs, która prowadzi od rzeczy podstawowych po bardzo zaawansowane- szczególnie dla tych, którzy nie bardzo mogą się wybrać do RSN, a bardzo by chcieli, i dla tych, którzy szukają własnej drogi, nie tylko gotowych wzorów.

Całość wydana porządnie, z kolorowymi fotografiami i sporą porcją tekstu- przyzwoita znajomość angielskiego jest raczej wskazana, żeby w pełni wykorzystać tę książkę. Polecam osobom, które już miały trochę doświadczeń z haftem i chcą się w tej dziedzinie rozwijać.

Tagi: książki
23:20, ziczac , haft
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 stycznia 2008

Dziś poświątecznie (bo fajny prezent dostałam ;) )

Christmas gift

Prezent widać na obrazku powyżej. Dziś na tapetę wjeżdża nr 1, czyli

Mary Thomas's Dictionary of Embroidery Stitches

To książka zdecydowanie dla wszystkich, którym nie tylko krzyżykowo w duszy gra. Każdy ścieg jest przedstawiony na obrazku tak, żeby zrozumieć, jak się go robi, nawet jeśli nie zna się perfekcyjnie angielskiego. Dodatkowo na każdej stronie jest zdjęcie wzornika z każdym z przedstawionych ściegów.

Całość jest podzielona na ściegi liniowe, do robienia obwódek, do wypełniania płaszczyzny itd. Jest też trochę ażurów i ściegi do łączenia tkanin. W środku jest opisanych podobno ponad 400 ściegów (nie liczyłam, ale jest ich naprawdę dużo), w tym takie, których w zasadzie nigdzie wcześniej nie spotkałam. Pozycja niemal obowiązkowa, zwłaszcza że należy w zasadzie już do dziedzictwa robótkowego. Po raz pierwszy została opublikowana w 1934 r i doczekała się ogromnej ilości wznowień. Jest to książka zarówno dla początkujących, którzy chcą się nauczyć prostych ściegów, jak i dla zaawansowanych, którzy szukają czegoś nowego, trudniejszego, albo po prostu chcą urozmaicić swoje prace.

Tagi: książki
22:42, ziczac , haft
Link Komentarze (2) »
środa, 07 listopada 2007

Heh, nie ma to jak nagły i niespodziewany pad dysku. Na szczęście dane udało się odzyskać...

Wszystkim tym, których też dopadł ten smutny przypadek, dedykuję dwa zbiory baaardzo przyjemnych starych wzorów do techniki zwanej redwork, czyli po ludzku mówiąc proste konturowe hafty w kolorze czerwonym (przy czym nie ma powodu, dla którego nie można by ich wyszyć na niebiesko ;) )

zbiór nr 1: http://www.flickr.com/photos/bluesky_blogger/sets/72157594194903970/ 

zbiór nr 2: http://www.flickr.com/photos/redwork-in-germany/sets/72057594137404917/ 

Przy okazji- zdychający dysk utwierdził mnie w przekonaniu, że najlepsze wzory i książki robótkowe to te papierowe stojące na półce+ osobisty notatnik, też całkiem papierowy (chociaż dość paskudny) i chociaż żyję z internetu, nie przestanę twierdzić, że nieco tradycji wcale nie jest takie złe, co z resztą w powyższych wzorach bardzo dobrze widać ;)

środa, 19 września 2007

Tak jakoś mnie naszło, więc się dzielę. Te wszystkie osoby, które cenią sobie malowanie igłą, znajdą mnóstwo inspiracji w galeriach fotografii (np. flickr, albo nasze fotoforum ).  Mnie tym razem wciągnęła galeria zawierająca wyłącznie zdjęcia motyli. Zobaczcie, jak bardzo wiele z nich można wykorzystać jako motyw haftu. Można też użyć takich zdjęć jako inspiracji do stworzenia własnej palety kolorów (do wykorzystania w projektach robótkowych albo np. w urządzaniu wnętrz).

Kto nie bardzo ma pomysł, jak zdjęcie może zostać użyte w hafcie, niech zajrzy na stronę Aramisa, gdzie znajdziecie właśnie takie wyhaftowane motyle.

wtorek, 28 sierpnia 2007

Dziś mnóstwo wzorów dla osób, które lubią stare linearne hafty, w sam raz na makatki i obrusy:

http://www.exceedinglycurious.com/ingalls/ingalls1/ingalls1.html 

Uprzedzam, wciąga ;) 

 

czwartek, 17 maja 2007

Zachwyciłam sie właśnie ludowym fartuchem zdobionym haftem angielskim na zdjęciu w przewodniku po Chorwacji (nie żebym się wybierała, ale pooglądać mozna, zwłaszcza kiedy sie ma anginę ;) ). Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła, to jak bardzo te motywy były podobne do stosowanych u nas w strojach krakowskich i chyba trudno to podobieństwo zwalić wyłącznie na tę samą technikę. Ciekawa jestem, jak to jest z wędrówką motywów hafciarskich w strojach ludowych, ale dziś nie o tym.

Haft angielski kusi mnie od dawna, ale nie dotknę się do niego zanim nie skończę pewnego richelieu (nie pytajcie..).  Technika ta jest z wyglądu nieco podobna do richelieu, jednak sposób wykonania jest inny. W hafcie richelieu najpierw obdziergiwuje się wszystkie motywy i wykonuje przęsełka, a dopiero na końcu wycina zbędny materiał, natomiast w hafcie angielskim na całej tkaninie wykonuje się wyłącznie podkład (najczęściej drobną fastrygą), a kiedy jest już zaznaczony zarys wzorów, w trakcie roboty przekłuwa się dziurki i na bieżąco je obszywa, często wcale nie tak gęstymi ściegami jak w richelieu (i niekoniecznie ściegiem zadziergiwanym).

Małe dziurki robi się przekłuwaczem, np. takim .  Zwróćcie uwagę, że za pomocą jednego przekłuwacza można wykonać dziurki różnej wielkości, zależnie od tego, jak głęboko się go wbije. To wyjaśnia również, dlaczego ściegi nie muszą być bardzo gęste: tkanina zazwyczaj nie jest wcale przecięta, a jedynie jej nitki są rozciągnięte i nieco przemieszczone. Ściegi mają tylko zabezpieczyć nici tkaniny przed powrotym na stare miejsce,  nie muszą chronić przed rozpruciem.

Duże dziurki się nacina, jednak również nie tak, jak w richelieu, gdzie wycięty kawałek tkaniny jest usuwany. w hafcie angielskim należy przeciąć dziurkę na krzyż, podwinąć tkaninę i obdziergać.

Jednym słowem nie jest to wcale takie straszne, jak się wydaje, za to efekt wspaniały. Kto nie widział, może zerknąć w kilka miejsc:

Na koniec słów kilka na temat używania haftu angielskiego: najczęściej był stosowany do zdobienia bielizny i pościeli, a w strojach ludowych pojawia się na bluzkach i fartuchach. Nie ma powodu, dla którego nie można by go użyć np. w zazdrostkach na okno lub innych subtelnościach typu woreczek na bieliznę.  Zwróćcie jedynie uwage, żeby nie była to rzecz poddawana zbyt dużym napięciom. Mimo wszystko tkanina jest nieco osłabiona i o rozdarcie nietrudno.

piątek, 30 marca 2007

Wydawałoby się, że nie za dużo, ale wszystko zależy od punktu widzenia ;) Na dziś ceramika z Talavery (o ile można ją tak nazwać, bo naprawdę pochodzi z Meksyku, a nie z Hiszpanii):

http://www.talaveraemporium.com

 Jaki zatem związek z haftem? Zajrzyjcie i zobaczcie, jak interesujące są motywy i zestawienia kolorystyczne. Nie trzeba wiele, żeby wykorzystać je w hafcie płaskim i kolorowym. To, że motywy są w większości okrągłe, w niczym nie przeszkadza. Wystarczy wyjąć jakiś element i ułożyć go np. w pasy, albo wykorzystać w rogach obrusa. Pole dla wyobraźni w zasadzie nieograniczone ;)

11:27, ziczac , haft
Link Komentarze (1) »
wtorek, 27 marca 2007

Troszkę spóźniona recenzja, ale zawsze ;)

 Tydzień temu (i troszkę) byłam na wystawie DMC, która wciąż jest jedną z większych imprez robótkowych w naszym kraju (i szkoda, że w sumie nie ma wiele innych).  Jak zwykle było trochę rzeczy już znanych, troszkę nowości i chyba więcej reklamy niż poprzednio. 

Z rzeczy, które warto zauważyć, pojawiły się wreszcie  Color Variations ,  które są najwyraźniej odpowiedzią na mulinę Multicolor Coatsa . Jak dla mnie obie serie doskonale się uzupełniają, muliny DMC  maja nieco inną paletę niż Anchor, więc w gruncie rzeczy warto zainwestować i w jedne i w drugie, jeśli ma się potrzebę używania tego typu nici.

Mocno zachwalano haft przewlekany i tu uczucia mam mieszane, przynajmniej jeśli chodzi o marketing ;) Oczywiście to świetnie, że wreszcie można u nas będzie kupić stosowną do tej techniki tkaninę,  ale żeby to była taka znowu nowość, to niekoniecznie ;) DMC Polska powinno odświeżyć chyba sobie niektóre informacje, a zwłaszcza przejrzeć kilka roczników Anny. Technikę w każdym razie polecam osobom, które mają mało czasu lub po prostu stawiają pierwsze kroki z igłą. Jest też świetna do zachęcenia dzieci do haftu. Efekt uzyskuje się stosunkowo szybko i nie potrzeba dużych umiejętności.

Jeśli chodzi o obrazki, to tradycyjnie najbardziej podobały mi się te, które wykraczają poza typowe krzyżki, czyli z zastosowaniem rozmaitych innych ściegów, i te, w których użyto więcej niż jednego rodzaju nici. Wygląda na to, że staje się to już trendem, co jak najbardziej jest godne pochwały.

 Żeby nie było, że nie ponarzekam, to zabrakło mi znów nici, których u nas się z jakiegoś powodu kupić nie daje, tzn.  np. cienkiej bawełny do haftu (nie retorsu). Mam też wrażenie (może złudne?), że obrazków było jakby mniej, a w każdym razie nie było żadnego objawienia, jak to się czasem na takich wystawach zdarza.

Ze strony organizacyjnej wielkim plusem było umieszczenie wystawy w większej przestrzeni niż zazwyczaj (chodzi o Warszawę), oby tak dalej ;)

 
1 , 2 , 3