Sztuka plątania nitek
***
Blog > Komentarze do wpisu

znów o szyciu/ sewing again

Robię się nudna, wiem ;) Tak naprawdę mam jeszcze nieobfotografowany jeden krzyżykowy drobiazg i jeszcze jeden kończę, ale dziś ciąg dalszy szycia.

Tym zajmowałam się w piątek:

kołderka dla Edka

Tzn. złożyłam kanapkę i sfastrygowałam całość, czas na pikowanie. Oczywiście wierzchem zajmowałam się przez ostatnie miesiące, nie żebym była taka szybka ;)

Pierwszy raz robiłam to w cywilizowany sposób na podłodze, wcześniej nie dysponowałam podłogą bez wykładziny. Bardzo mi się taka metoda podoba.

Muszę pochwalić niedawny zakup, tzn. bawełnianą ocieplinę od Robina: nic się nie ślizga, nie przesuwa, po złożeniu całości tkaniny trzymają się tej ociepliny i wcale nie mają ochoty się przemieszczać, po prostu rewelacja :)

Odpowiedź na pytanie Yenulki: przyklejenie spodu do podłogi nie przeszkadza, bez problemu mogłam podnieść kanapkę na tyle, żeby przesunąć pod nią igłę. Myślę, że ocieplina też tutaj swoje robi, spód od niej nie odpada.

Więcej o kołderce napiszę, jak już będzie w całości.

 

This is what I made on Friday. I assembled the quilt sandwich, it's now ready to quilt. It was the first time when I could do this normally on the floor, I didn't have floor without carpetting before. I must say I really like the method.

It was also the first time I used cotton batting, it was unavailable in Poland before. I like the way it works, that it "catches" fabric and nothing moves.

 

A to zmajstrowałam w niedzielę:

patchworkowy woreczek z motywem dziewczynki

Z woreczkiem była taka historia: mój syn zażyczył sobie materiał "w dziewczynki" (tzn. wiedziałam, że przeglądanie nowości w sklepach ze szmatami jest groźne dla mojego portfela, ale nie przypuszczałam, że robienie tego z dzieckiem lat dwa i pół zmusi mnie do zrobienia zakupów już ;) ). "Dziewczynki" zostały zakupione, potem musiałam w kółko odpowiadać na pytanie "gdzie dziewczynki", potem przeszłam etap myślenia, co z tego właściwie uszyć, a po drodze musiałam jeszcze dobrać jakieś sensowne tkaniny, co się okazało najtrudniejsze, bo niekoniecznie jest to mój zestaw kolorystyczny. W każdym razie efekt jest całkiem zadowalający, młodzieży się podoba ;) Dziewczynek mam jeszcze trochę, trzeba będzie podjąć wyzwanie ;)

 

And this is what I made on Sunday. My son (2,5 years old) was watching new fabrics at shop with me and wanted "girls", so I had to buy some fabrics earlier than I planned ;) These are not really "my" colours, and I had a little problem to choose something matching and then another problem what to sew ;) Anyway, the final effect isn't bad ;) I have some more "girls"  and it's going to be a challenge :)

środa, 25 maja 2011, ziczac

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/05/26 08:06:03
Żadne nudne!!!! Wszystko potrzebne i ja bym powiedziała wręcz że za mało piszesz o szyciu :D

Piękna kołderka, młodzież na pewno nie może się doczekać kiedy dostanie ją w swoje posiadanie :D Robiłaś aplikacje na mercedesie?:)
-
2011/05/26 21:59:21
hehehehhh, przemianuję się na życie i szycie ;)
Brakuje mi trochę czasu, żeby szyć coś poważniejszego, ale skoro jest wola w narodzie, to mogę się dzielić tym, co jeszcze jest w trakcie ;)
Za to krzyżyki skończyłam, jak wrócę do domu w przyszłym tygodniu, to porobię zdjęcia. No i mam już następne na tapecie ;)

Młodzież kołderką była zachwycona już na etapie kawałków, w związku z tym musiałam ją prasować więcej razy niż normalnie. Bo przecież co za różnica, w kawałkach czy nie, położyć się można ;)

A aplikacje robiłam ręcznie, w końcu muszę mieć coś do roboty w pociągu. Napiszę o nich trochę więcej pewnie też po powrocie, bo zdjęcia trzeba by z bliska zrobić. W każdym razie nie omieszkam się podzielić :)