Sztuka plątania nitek
Blog > Komentarze do wpisu

płótno babci Andzi

Marzenia się spełniają. Dostałam w Wielkanoc prezent.

Prezent wygląda tak:

płótno babci Andzi

płótno babci Andzi

Na pierwszy rzut oka niepozorny, prawda?

Co w nim niezwykłego? Ta tkanina nigdy nie była w fabryce ani w sklepie. Została od początku do końca wykonana przez moją prababcię. Wszystko- przygotowanie włókien, przędzenie, bielenie i tkanie- zrobiła jedna osoba. A potem dała to płótno swojej synowej, a mojej babci, gdy urodziła pierwszego syna. "Uszyjesz sobie coś z tego". "Co i kiedy ja będę szyć?" Babcia wrzuciła płótno do szafy z założeniem, że kiedyś może się przyda. To było ponad 50 lat temu.

Strach je zniszczyć, więc na razie będzie sobie leżało u mnie, a może kiedyś będę miała dość odwagi, żeby odciąć kawałek i coś wyhaftować.

Nie miałam szans poznać babci Andzi, ale podziwiam jej umiejętności.

Warto mieć marzenia :)

 

Last Easter I got a gift from my grandma. Looks inconspicuous, don't you think?

But there's something extraordinary in it. It's not an ordinary linen that you can buy everywere. It's a linen that was made by my great grandma Andzia. She spun the thread, made it white and then weaved the fabric. Everything made by one person. She gave the linen to my grandma who never had an idea, what to use it for. Now it came to me and perhaps I'll be brave enough to cut a piece and embroider it some day. 

Dreams come true.

piątek, 06 maja 2011, ziczac

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/05/06 16:43:08
Muszę przyznać, prawdziwy unikat ci się trafił...
Podziwiam i zazdroszczę.

Kiedyś takie umiejętności to była norma, a nawet konieczność, dziś pozostają szalonym marzeniami garstki rękodzielników... Doskonalę jednak rozumiem twój zachwyt.
-
2011/05/06 19:47:09
to amulet rodzinny! Pozdrawiam
-
2011/05/06 20:01:01
Powinno stać się przechodnim płótnem wszystkich kobiet w rodzie. Fajna rzecz.
Pozdrawiam
-
2011/05/06 20:56:34
Niesamowite! to płótno jest cenne i niezwykłe! ja bym na pewno je wykorzystała na coś co stało by się prawdziwą pamiątką rodzinną! nie pozwól mu długo leżeć w szafie :)
-
2011/05/06 21:40:24
Zajrzałam na twojego bloga i zaczęłam czytać ten wpis z coraz większym uśmiechem na twarzy. Mi też niedawno przytrafiło się takie spełnienie marzeń :) Również mam kawałek płótna tkanego przez moją prababcię. I podobnie jak ty nadal nie mogę się przełamać, żeby coś z niego zrobić. Póki co najwyżej wyciągam od czasu do czasu z szuflady i przypatruję się z nabożnym lękiem ;)
-
2011/05/06 22:54:42
WOW kurcze, ale historia, wierzę Ci - żal ciąć, ale chyba prababcia byłaby szczęśliwa.
-
Gość: jm, pgr-nat.quest-net.pl
2011/05/06 23:09:57
Wow! Toż to prawdziwy skarb! Nie dziwię się, że nie masz odwagi z niego nic robić. Myślę, że samo obcowanie z taką tkaniną, patrzenie na nią, rozkładanie, składanie jest fantastyczną przygodą.
Pozdrawiam
-
2011/05/11 18:06:33
Właśnie najciekawsze w tym wszystkim jest to, że moja historia rodzinna to w sporej części historia robótkujących kobiet. A przynajmniej dla mnie tak to wygląda. I, szczerze mówiąc, tej wersji będę się trzymać ;) Żadnego tradycyjnie polskiego cierpiętnictwa ;)
-
Gość: Matka Polka, 89-72-42-202.dynamic.chello.pl
2011/05/13 23:22:07
No to już wiemy skąd idzie z genami talent :)
-
2011/05/16 07:51:47
masz racje :)
zresztą jak widać wokół cierpieniami w tych czasach zajmują się faceci ;)
tez bym miała problem co z takiego prezentu zrobić. chyba stanęłoby na świątecznym obrusie, używanym w czasie ważnych, rodzinnych uroczystości z obowiązkową opowieścią o jego historii :)
-
2011/05/16 19:08:45
Mam prześcieradło z takiego płótna. I na niczym nie śpi się lepiej w upalne lato, jak własnie na lnianym, ręcznie tkanym babcinym płótnie.
-
2011/06/12 17:56:53
Wspaniała historia. Rzeczywiście ten kawałek płótna zasługuje na specjalny projekt.
***