Sztuka plątania nitek
***
Blog > Komentarze do wpisu

Jeszcze trochę porządków / Organizing

ale obiecuję, że będę też pisywać na inne tematy :)

Uporałam się z moją półką z dużymi kuponami tkanin. Teraz wygląda tak:

I finished organizing some of my fabrics. That's how it looks now:

uporządkowane tkaniny na półce

Nad tkaninami jest jeszcze pudełko. Kiedyś była w nim herbata.

There's a box over fabrics.

pudełko na drobiazgi szyciowe

Wygląda kusząco, zwłaszcza kiedy się je zdejmie:

Nice picture, don't you think?

pudełko na drobiazgi szyciowe

A w srodku...

Once it contained tea, and now...

pudełko na drobiazgi szyciowe

jak widać, cały miszmasz okołomaszynowy, czyli nici (w pudełku po dziecięcych bucikach), stopki i igły, które się nie mieszczą w maszynie (dla odmiany w pudełku po czekoladkach), jakieś większe części do maszyny, które trudno jest gdziekolwiek upchnąć i instrukcje, których na zdjęciu nie widać, bo zazwyczaj leżą na samej górze. Na co dzień nikt się nie domyśla, jakie skarby są w środku ;)

As you can see, there's all that sewing machine stash that I couldn't put in a machine container: threads, feet, needles, accessories and instructions. Everything in place and really nice looking when closed :)

Pochwalę też wynalazek, którego używam od pewnego czasu, czyli płachtę do utrzymywania kawałków patchworka w jednym miejscu. Nie mam w tym momencie sensownego zdjęcia, ale jest to takie coś. Wygląda to-to jak biała nieszczególnie interesująca tkanina, do której jest dołączony podobnej wielkości arkusz woskowanego papieru. Na tkaninie układa się kawałki właśnie szytego patchworka, nie trzeba przypinać, tkaniny same się "przyklejają" do powierzchni maty. Na to kładzie się papier, składa w kostkę i upycha w dowolnym miejscu. A kiedy potrzeba, wyciąga się, rozkłada i nasze kawałki wciąż są we właściwych miejscach. Świetne, kiedy już się obmysliło ten idealny układ, a nie za bardzo można zostawić rozłożoną robotę na wierzchu. Taką matę można sobie oczywiście powiesić na ścianie i urządzić design wall, ale po pierwsze, trzeba by mieć sporą pustą ścianę, po drugie w przypadku posiadania takiego dziecka jak moje jakakolwiek design wall nie wchodzi w grę (chyba że się ma ochotę na szczególnie szalony design).

Jedyną wadą tego rozwiązania jest to, że papier pewnie w końcu się zużyje i będę musiała wymyślić coś w zamian, ale na razie jestem całkiem zadowolona :)

 

ps. gdyby ktoś miał ochotę się pobawić w związku z porządkami, niech zajrzy tu.

 

poniedziałek, 21 lutego 2011, ziczac

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/24 08:08:47
witaj! Makatka, którą pokazałaś jest przeurocza. U mojego dziadziusia też takie były, ale chyba nie kolorowe. Niestety ślad po nich zaginął. Chciałabym taką mieć. Pozdrawiam i zapraszam do mnie.
-
2011/04/11 17:03:13
O widzę, ze znalazłam bratnią duszę - porządek to podstawa pracy :)