Sztuka plątania nitek
***
Blog > Komentarze do wpisu

Remanentu ciąg dalszy

Jej. No więc na początku chciałam powiedzieć, że niezmiernie mi miło, bo nigdy wcześniej nic nie wygrałam w żadnej blogowej zabawie. Pamiętacie mój bałagan? Julka z Projektowni Jednoiglec postanowiła podzielić się ze mną cząstką swoich zbiorów. Bardzo, bardzo dziękuję :)

A teraz do rzeczy.

Porządki się robią. Trochę to trwa, bo postanowiłam rozprawić się z najbardziej kłopotliwą częścią, czyli dużymi kuponami. Tak naprawdę prasowanie ćwiartek nie jest problemem, trudne jest opanowanie tkanin kupowanych na metry, uprasowanie ich to naprawdę dużo pracy. Największe kupony i te, które były pokryte wyraźną apreturą, wrzuciłam przed prasowaniem na szybkie pranie do pralki, mniejsze tylko namaczałam. To ważne, zwłaszcza przy tkaninach, które mają duże szanse się skurczyć. Trzeba się z kurczeniem uporać przed szyciem, chyba że ktoś lubi niespodzianki :) Ponieważ większość moich dużych kuponów tkanin pochodzi z Ikei, a na metkach zazwyczaj znajduję informację "kurczenie 4%", to namoczenie/ pranie i prasowanie gorącym żelazkiem jest nieuniknione. Na szczęście pranie w pralce takim dużym kawałkom wiele nie szkodzi. Tkanin typowo patchworkowych w ćwiartkach raczej nie odważyłabym się tak potraktować.

Tak to teraz wygląda:

ułożone tkaniny (duże kupony)

 

Oczywiście nadal przede mną spory zbiór, ale przynajmniej część już mam za sobą :)

Jak będzie wyglądał dalszy ciąg porządków?

  • Nadal będę zerkać, co planuje Jednoiglec :)
  • Raczej nie rozważam pozbywania się tkanin, chociaż kto wie... Być może pozbędę się nadmiaru, kiedy dojdę, ile czego mam :) Poza tym ogarniam też inne robótkowe zasoby, muszę zrobić przegląd wszystkiego ;)
  • Na razie planuję usunąć problem z biblioteczki, po części dlatego, że go widać ;)- jednym słowem przede mną reszta dużych kuponów. Co do reszty, to ćwiartek przede mną już niewiele, za to muszę uporzadkować pojemnik z drobiazgiem.
  • Co do klucza, to myślę, że dotychczasowa metoda nie była zła, trzeba ją tylko dopracować. Czyli: duże kawałki pozostaną na biblioteczce, raz dlatego, że nie mam na nie miejsca gdzie indziej, a dwa- bo nie straszą. No i mój syn jakoś się nimi nie interesuje. Ćwiartki i byty ćwiartkopodobne zostaną w pojemnikach ukryte głęboko w szafie. To z tego względu, że mały Ede wie, co dobre, i najchętniej bawiłby się tymi najdroższymi ;) Niestety potem niewiele z nich zostaje ;) Rozważam wykorzystanie niższych pojemników i takie ułożenie tkanin, żeby był do każdej łatwy dostęp.Sortowanie po kolorze. Drobiazg zostanie popakowany w małe torebki: oddzielnie kwadraciki, paski itd., a reszta pewnie też wg. kolorów.
  • Już myślę, na co wykorzystać część moich zbiorów i co ciekawsze pomysły zapisuję, żeby nie zaginęły :)

 

A poza tym pozbywam się innych zalegających rzeczy i niedokończonych prac. W tym tygodniu skończyłam cytrynki z pachnącego zestawu DMC:

haftowane cytrynki- pachnąca mulina

 

i uszyłam wierzch poduszki- to tak w ramach pozbywania się nadmiaru tkanin:

wierzch poduszki dla Edka

W najbliższych planach jest spód i ciąg dalszy kołderki, która się robi i skończyć nie może ;)

poniedziałek, 31 stycznia 2011, ziczac

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/02/18 22:09:36
Wyróżniłam ten blog w zabawie. Po szczegóły zapraszam na stronę "Książki sploty i głupoty..."