Sztuka plątania nitek
***
Blog > Komentarze do wpisu

O szyciu polaru (jeśli się nie ma overlocka)

Stało się i wpadłam na genialny pomysł uszycia polaru. Materiał miałam, a jakże, kupiony w Sanoku, bo tanio i duży wybór, wykroje w Burdzie się znalazły, wszystko gotowe, tylko się brać za robotę. Jak wiadomo, to nigdy nie wygląda tak pięknie, jak miało wyglądać, ale powiedzmy, że przebiłam się przez kilkadziesiąt numerów Burdy, znalazłam odpowiedni wykrój i zamieniłam w końcu pokój w wielkie pobojowisko.
Wniosków nasuwa się kilka:

1. krojenie polaru jest calkiem przyjemne, bo nic się nie siepie, ale krojenie czegokolwiek z płachty 3x1,5m w 14-metrowym niezbyt pustym pokoju szczególnie zabawne nie jest. Dobrze pamiętać o trzymaniu szpilek w mało wywrotnym pojemniku, bo wejść w nie nader łatwo ;)

2. jeśli kiedykolwiek wpadniesz na genialny pomysł szycia czegokolwiek z polaru na zwykłej maszynie do szycia, nie próbuj tego robić tak, jak przy zwyklych tkaninach. Polar zdecydowanie kocha overlocki. Z braku overlocka jedynie słuszna metoda szycia to zygzak+wędrująca stopka+ wyłączony transport dolny. Próby szycia z włączonym dołem kończą się wciągnięciem rozmaitych kłaczków nie tam, gdzie należy i mamy kolejne czyszczenie maszyny.

3. szycie powyższą metodą wymaga sporo siły i trochę wprawy. Zapomnij o szyciu super-szybko i ile się tylko da wycisnąć z Łucznika, wyłączony transport wymaga wyczucia  w szybkości poruszania tkaniną. Na dodatek to nie maszyna ciągnie tkaninę, ale szyjący- świetne ćwiczenie na brak bicepsów.

4. polar jeszcze nieskończony, a mam zrobić takie dwa. Na pocieszenie powiem tylko tyle, że wygląda fajnie, jest mięciutki i że wcześniej taką samą metodą pikowałam kołderkę- jeszcze grubszą i bardziej kłopotliwą. To się musi dać zrobić ;)

sobota, 12 listopada 2005, ziczac

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/02/13 14:36:21
no widzisz a może do szycia polaru wystarczy zwykła maszyna do szycia na normalnych ustawieniach. tylko wystarczy zadbac o odpowiednio dużym zapasie dla szwów żeby dodatkowe niechciane kłaczki nie dostawały się do środka maszyny. takim zapasem na szwy w tym wypadku bedzie 2-3,5cm. bez dolnego transportu nie wyobrażam sobie szyć, chyba tylko i wyłącznie na fastrygówce produkcyjnej lepszej jakości w jakimś super ekskluzywnym wypasionym zakładzie szwalniczym jakim jest dajmy na to : "Vistula" lub "Dąbrowski" z Krakowa. Miałam tam praktyki zawodowe i szyć na innych maszynach mi ciężko. prywatne firmy mają mniejszy wybór maszyn ale też lepiej się szyje niż na tych domowych. reszte zapasów na szwy można odciąć już po szyciu i wtedy efekt będzie wystarczająco zadowalający. życzę powodzenia przy następnej robocie z polarami